Przejdź do treści

Forum Kokolidek odpowiada

Rozszerz wyszukiwanie
Filtry

  • Aktywność
  • Data

Anuluj
Wyników na stronę:
gabi49 wrote:

Alu, nadal nie pisze mi sie ta literka a z ogonkiem, ale spróbuję, będę uważać.

Oto moje całodzienne menu i jego rozkład:

I śniadanie- godz.7 rano- dwie kromki grahama z masłem ( bez -białym twarozkiem i dodatkiem ogorka, pomidorka lub rzodkiewk) i, herbata czarna bez cukru, kawa z ekspresu z odrobina mleka

II śniadanie- godz.10 ( nie 11- 11,30)  dwie kromki grahama z wędlina drobiowa ok.4-5 plasterków, ogórek, pomidor itp, herbata czarna -  zjedz albo twarożek, albo owoc, albo 2 białka kurze, albo kawałek mięsa drobiowego

Godz. 13 (nie 15- 16) obiad- 100g mięsa drobiowego gotowanego na parze lub z mała ilościa oleju, 100 g ziemniaków , surówka - zwiększ ilość mięsa do 150g, zamiast ziemniaków talerz dowolnych warzyw gotowanych na Varomie, polanych oliwą z oliwek

godz. 16-16:30 (17-1tmrc_emoticons.steve jakies owoce oprócz bananów i winogron - żadnych owoców, zamiast tego mała miseczka dowolnych warzyw gotowanych na Varomie - bez soli, bez oliwy i bez dodatków.

godz. 20 kolacja-( 2-3 kromki grahama plus wędlina drobiowa plus pomidor, ogórek, jakaś surówka, herbata czarna) ja proponuję  mięsa do 150g, talerz dowolnych warzyw gotowanych na Varomie, polanych oliwą z oliwek 

Staram sie po kazdym posilku pic wodę (szklankę), ale to różnie mi wychodzi.  Ostatnio zas przeczytałam, że nie wolno pić w czasie i po jedzeniu. Koniec świata! :O

Nie wolno pić w trakcie posiłku, ale między posiłkami należy wypić 1,5 litra wody, aj lubię wrzucić do wody kilka plasterków cytryny i kilka gałązek pietruszki, albo kawałeczek imbiru.

 

To mniej więcej tak wyglada kazdy dzień. Generalna zasada: bez cukru, bez masła, bez mnięsa wieprzowego, bez zup. Restrykcyjne trzymanie sie tych zasad kiedys pozwolilo mi zrzucić 20kg w ciagu 10 miesięcy. Jak można to  dostosowac do Twoich zasad i czy wogóle można? Dla mnie najtrudniej jest zrezygnowac z pieczywa i dlatego jak dieta je zawiera to jest dla mnie możliwa do zastosownia. Wiem , białe pieczywo jest zakazne!

A kto Ci zakazuje białego pieczywa? Ciemne, razowe jest zdrowsze, ale nie dajmy się zwariować. Poza tym nie każdy żołądek toleruje chleb razowy (mój nie bardzo lubi pieczywo razowe - ja piekę chleb "chłopski" : 225 g mąki żytniej + 300 g mąki pszennej).

Gabrysiu - i co Ty na tę propozycję? tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love


kokolidek wrote:

Gabrysiu - a czy Ty przy takim jadlospisie jesteś najedzona? I czy jesteś szczęśliwa?

Dlaczego rezygnujesz z masła i zup? Ja nie rezygnuję z niczego jak już mam wagę, którą chcę mieć. Jem wszystko, tylko nie wszystko na raz. Wezmę Twój jadłospis i go trochę zmodyfikuję, a Ty zrób z tym co chcesz.

Ograniczanie jedzenia powoduje, że się chudnie, ale jak człowiek zaczyna jeść "normalnie" to organizm odrabia to, co mu zabrali i robi zapas "na zaś", bo może znowu Ci przyjdzie do głowy, żeby się odchudzać tmrc_emoticons.bigsmile

Uważam, że jedynie zmiana nawyków przynosi efekt długotrwały.

ALU, WCALE NIE JESTEM NAJEDZONA I SZCZĘŚLIWA !!!!  Takie miałam zalecenia nadane przez lekarzy- specjalistów odchudzania, kilka lat temu (chyba 4). Przywykłam do nich bo lepszych dla mnie nie wymyslono, choć próbowałam u innych również. Bez efektu. Waga ani drgnie. Ja jednak musze zrzucić ładnych parę kilogramów, bo cierpia moje kolana i kregosłup. Najgorsze jest to, że mam niedoczynność tarczycy , a ta ponoc bardzo przeszkadza w prawidlowym utrzymaniu wagi. Liczę, że  Ty problem rozwiażesz i zastosuje się do Twoich rad. tmrc_emoticons.love


gabi49 wrote:

Alu,  Twoje zasady mnie przekonuja. Madrze to uzasadniasz, wszystko jest logiczne. "Zmusiłaś " mnie do poszperania i poczytania i znalazłam potwierdzenie  tego co piszesz. tmrc_emoticons.bigsmile Tylko jak po latach stosowania zupelnie innych zasad,  zalecanych przez różnych dietetyków  i specjalistów od otyłości - przewrócić  wszystko "do góry nogami"? To nie jest takie proste. :O Najgorsze jest to, że ja nie gotuję tylko dla siebie i kusza mnie te "zakazane" dania  i produkty. tmrc_emoticons.sad  Alu, czy nie przerażaja Cię te nafaszerowane  antybiotykami i innymi swiństwami  kurczaki i nie tylko one? Czy masz może swoje pewn źródła zakupu? Jak sobie radzisz z tymi problemami? tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.bigsmile

Za część pierwszą dziękuję tmrc_emoticons.bigsmile  

Gotuję dla siebie i dla męża - i obniżyłam mu cholesterol tmrc_emoticons.bigsmile , obeszło się bez leków tmrc_emoticons.bigsmile   Przecież ziemniaki, makarony, kasze są traktowane jako "zapychacze", ja zamiast tego daję furę warzyw. Efekt jest taki, że organizm zużywa zapasy tkanki tłuszczowej do ich trawienia tmrc_emoticons.bigsmile

Kurczaki kupuję rzadko i tylko od zaufanego producenta. Zazwyczaj indyk, wołowina.

Pamiętaj, że w jadłospisie tygodniowym masz też obiady węglowodanowe.

Oprócz mięsa do dyspozycji masz też ryby i jaja.


 No, tak, Alu. Masz rację, że ziemniaki i makarony to "zapychacze". tmrc_emoticons.wink Własciwie mogłabym sie bez nich obyć. Makarony jadam bardzo rzadko, ale o kaszach, szczególnie jaglanej , słyszałam same dobre opinie. Jakie jest Twoje zdanie?Za rybami  też nie przepadam. Natomiast, dlaczego z jajek eliminujesz żółtko?Ja czytałam, że ono wcale nie zwiększa złego cholesterolu. Ponieważ jesteś hobbystka prawidłowego żywienia, podsyłam Ci do poczytania link do ciekawej (moim zdaniem) stronki pewnego bloga. Myślę, że nowe wiadomości się przydadza, choć dla Ciebie one może już nie takie nowe?

http://www.ziolaiprzyprawy.info/2012/07/04/blog/smalec-dlaczego-wszyscy-go-nienawidza-cholesterol-zdrowie/?utm_source=wpplugin&utm_medium=mail&utm_term=Smalec - dlaczego wszyscy go nienawidzą?&utm_campaign=autopowiadamiacz

 Alu, nie wiem, dlaczego ten link nie jest aktywny, ale spróbuj wpisać www.ziolaprzyprawy.info

Jeżeli i to się nie uda , daj do wyszukania w googlach.

 


gabi49 wrote:

 No, tak, Alu. Masz rację, że ziemniaki i makarony to "zapychacze". tmrc_emoticons.winkWłasciwie mogłabym sie bez nich obyć. Makarony jadam bardzo rzadko, ale o kaszach, szczególnie jaglanej , słyszałam same dobre opinie. Jakie jest Twoje zdanie?.

Gabrysiu - ale mówię o nich, że to są "zapychacze", bo tak są traktowane w trakcie tradycyjnego obiadu - każdy podaje sztukę mięsa z .. czymś, i to coś (ziemniaki, makaron kasza) pełni taką rolę. A powinno być podstawowym składnikiem, ale już zupełnie innego dania. Rozumiesz? Kasza (wszystkie kasze) jest bardzo cenna i potrzebna, ale powinno się ją jesść jako główny składnik posiłku z warzywami, a nie traktować jako uzupełnienie do sztuki mięsa.

gabi49 wrote:

Za rybami też nie przepadam. Natomiast, dlaczego z jajek eliminujesz żółtko?Ja czytałam, że ono wcale nie zwiększa złego cholesterolu. Ponieważ jesteś hobbystka prawidłowego żywienia, podsyłam Ci do poczytania link do ciekawej (moim zdaniem) stronki pewnego bloga. Myślę, że nowe wiadomości się przydadza, choć dla Ciebie one może już nie takie nowe?

Ryby można przygotowywać na różne sposoby - np uwielbiam rybę po grecku, kotleciki z ryby.

Żółtko eliminuję z kilku powodów

1/ zjedzenie dwóch białek na II śniadanie lub podwieczorek powoduje, że organizm czerpie z własnych zasobów tłuszczowych energię do strawienia tych białek, czym powodujemy zmniejszenie tkanki tłuszczowej, więc nie o cholesterol tutaj chodzi tmrc_emoticons.bigsmile

2/ ponieważ jest dużo posiłków proteinowych jajkami zastępujemy mięso, bo taniej, bo mniej monotonnie, bo szybciej - więc żeby nie było za dużo żółtek jedno eliminuję i jem jedno całe jajko + jedno białko, czym też zmuszam organizm do uruchomienia własnych zapasów.

Ja nie zastępują oliwą smalcu - warzywa polewam oliwą, bo witaminy są przyswajalne tylko z tłuszczem, a nie wyobrażam sobie posypywania ich smalcem.

Dobry smalec nie jest zły - tylko nie w momencie odchudzania. tmrc_emoticons.bigsmile

Gabrysiu - poprawiłam teraz w Twoim jadłospisie I-sze śniadanie, bo chleb powinno się jeść posmarowany masłem, tłuszcz jest niezbędny w procesie trawiennym. Wczoraj wpisałam to masło, ale chyba mi się wykasowało tmrc_emoticons.aw , bo ciężko się tutaj pisze, zwłaszcza na czyimś tekście.


Alu,  wielkie dzięki!!!!!

Ten jadłospis kopiuję  do swoich dokumentów i będe go próbowała zastosować. Jest tylko drobny  szczegół, o którym Ci chyba nie napisałam. Mianowicie, ja pracuję  w biurze , poza domem, od godz.9 do 14. Wracam do domu o godz.15 (po drodze różne sprawy do załatwienia) i praktycznie do obiadu zasiadamy o godz.15,30 lub 16. W domu bywam w soboty , niedziele i jak sobie zrobię wolne. tmrc_emoticons.wink Tak więc obiad o godz. 13 jest nierealny. Czy wobec tego mogę zamienić godziny i podwieczorek zjeść o 13?  Znów problem z gotowaniem warzyw (zimnych nie lubie). Czy można je w pracy zastapić surówka? Widzę, że u Ciebie nie ma surówek. Wiem, chyba sa ciężkostrawne, jak zjem wieczorem , to długo je czuję. tmrc_emoticons.puzzled

Cieszę się bardzo z CHLEBA !!!!!! tmrc_emoticons.love  

Przepraszam, że tak marudzę. tmrc_emoticons.love


A marudź sobie - ja jestem uodporniona tmrc_emoticons.bigsmile   Każdy się "targuje" - ale nic z tego. Albo stosujesz i chudniesz, albo nie.

Duża dziewczynka jesteś i z obiadami sobie poradzisz - weźmiesz do pracy i zjesz. Jak nie masz możliwości żeby rozgrzać - to rozgrzejesz w kąpieli wodnej, tzn naczynie z posiłkiem wkładasz do większego naczynia z wrzątkiem i się podgrzeje.

Ja kończę pracę o 16-tej, czasami później, w domu jestem koło 17-tej i o 18:30 jem kolację.

A powiedz mi dlaczego nie możesz wziąć do pracy zupy?

Jak posiłek węglowodanowy to krupnik albo zwykłą "kartoflankę" - wtedy bez mięsa, a jak proteinowy to jarzynową z kawałkami mięsa.

A Twój organizm sam Ci mówi, że mu coś nie służy (jak choćby surówki) - zacznij go słuchać tmrc_emoticons.bigsmile


gabi49 wrote:

Mianowicie, ja pracuję  w biurze , poza domem, od godz.9 do 14. Wracam do domu o godz.15 (po drodze różne sprawy do załatwienia) i praktycznie do obiadu zasiadamy o godz.15,30 lub 16. W domu bywam w soboty , niedziele i jak sobie zrobię wolne. tmrc_emoticons.wink Tak więc obiad o godz. 13 jest nierealny.

Gabrysiu - zawsze jest realny, to tylko kwestia szerszego spojrzenia na posiłek. Tobie obiad kojarzy się pewnie ze stłem, zastawą itd - dla mnie ma to być posiłek składający się z określonych produktów. Zdarza mi się jeść w samochodzie w centrum miasta między załatwianiem różnych spraw urzędowych. Dla mnie posiłek to tak jak dostarczenie paliwa do samochodu - nie nalejesz - nie pojedziesz. Nie zjesz - rozregulujesz organizm, a każde odstępstwo powoduje, że on "zaczyna robić zapasy", bo ma już złe doświadczenia z Twoim odchudzaniem. Musisz z nim postępować jak z małym dzieckiem, które usiłujesz przekonać, że jest bezpieczne i że już nikt mu krzywdy nie zrobi. Bo odchudzanie "przez niejedzenie to zbrodnia na własnym organiźmie ".

Zastanów się kiedy społeczeństwo zaczęło tyć? - kiedy skończyło się regularne jedzenie i ludzie zaczęli jeść "na bogato".


Alu,  bardzo Ci jestem wdzięczna za poświęcony czas i tłumaczenie . Przyznam, nie będzie mi łatwo z realizacja, ale uczynię wysiłek w tym kierunku. Coś muszę przeorganizować. Dzisiaj natomiast idę na proszony obiad do córki. Będzie pizza z przesmażonymi pieczarkami z cebulka , bez innych dodatków, no trochę sera żółtego. Myślę, że to połaczenie może być? Wiem, ser  i jest trójkacik. No, może go odrzucę. tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


Gabrysiu - i jak? Rozwiązałaś problem obiadów?


Alu,  w tym tygodniu  jestem w domu więc staram się wdrażać powoli Twoje zasady. tmrc_emoticons.love Już rozróżniam proteiny od węglowodanów i  nie łaczę ich w posiłkach. Chlebek z masełkiem  i pomidorkiem bardzo mi smakuje, a do mięsa już nie jadam ziemniaków, ale dużo warzyw: duszona kapustę kiszona, ogórek kiszony, ogórek - mizeria i surówka. Tę ostatnia zrobiłam  przepisu z ksiażki "Lekka kuchnia" (przepis zamieściłam tutaj na przepisowni). Surówka jest rewelacyjna,  jest jej dużo i to prawdziwy "zapychacz". Tak więc Alu, powolutku, trochę eksperymentuję,  zmierzam do zmiany swoich zasad zywienia. Jaki to da efekt? Wiem, że trzeba na to czasu, ale.... tmrc_emoticons.bigsmile


 Witaj Alu !!!  ugotowałam mięsko w zalewie z majonezem z Twojego polecenia. Gotowałam trzy razy po 20 minut z odstępem na nocke Mięsko jest super - szczególnie szyneczka,bo schabik jakoś mniej mi podchodzi .

                    Dziękuje i pozdrawiam  


Witaj Moniko tmrc_emoticons.smile , cieszę się, że mięsko smakowało (przepis "przywłaszczony" od koleżanki Agi z innego forum) tylko nie wiem dlaczego gotowałaś trzy razy a nie dwa? Nie rozgotowało się?


 Witaj Alu ! Mięsko się nie rozgotowało jest zwarte i w sam raz ,po dwóch gotowaniach - wieczorem i rano wydawało się twardawe więc zaryzykowałam trzecie podejście i jest ok.  Następnym razem spróbuje boczuś ,tylko pytanko : czy mam go zrolować i związać ?


 Alu a jak myślisz , czy próba ugotowania tego mięska w szybkowarze zdała by egzamin ?

               Pozdrowionka


Moniko - dwa gotowania w zupełności wystarczą, bo mięsko ma być "twardawe" jak dobra szynka czy polędwica wędzona, po dwóch gotowaniach świetnie się kroi i można przygotować na kanapki.

W szybkowarze możesz pogotować, ale później musisz zmienić pokrywę i pozwolić mu ostygnąc w zalewie, więc nie wiem, czy jest sens.

Boczek możesz oczywiście zwinąć w rulon.

Można też zrobić schab faszerowany polędwiczką - super wygląda i smakuje.


 Dziękuje Alu za podpowiedzi

              Życzę miłego dnia 


gabi49 wrote:

 Tak więc Alu, powolutku, trochę eksperymentuję,  zmierzam do zmiany swoich zasad zywienia. Jaki to da efekt? Wiem, że trzeba na to czasu, ale.... tmrc_emoticons.bigsmile

No to Gabrysiu czekam na "sprawozdanie" tmrc_emoticons.bigsmile

Przepis na surówkę bym zmodyfikowała - ale to później, nie od razu Rzym zbudowano. Mocno Ci kibicuję tmrc_emoticons.love   (w ramach zwykłej życzliwości tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.love )


Alu,   dzięki , ale jak byś zmodyfikowała tę surówkę? Zrób wariant  do tego przepisu. tmrc_emoticons.love Jestem ciekawa jaki składnik tam  nie odpowida Twoim zasadom? tmrc_emoticons.winkSprawozdanie pewnie będzie, ale nie tak szybko. W moim wypadku  to długotrwały proces. Ostatnio było to 10 m-cy. tmrc_emoticons.bigsmile

 


gabi49 wrote:

Alu,   dzięki , ale jak byś zmodyfikowała tę surówkę? Zrób wariant  do tego przepisu. tmrc_emoticons.love Jestem ciekawa jaki składnik tam  nie odpowida Twoim zasadom? tmrc_emoticons.winkSprawozdanie pewnie będzie, ale nie tak szybko. W moim wypadku  to długotrwały proces. Ostatnio było to 10 m-cy. tmrc_emoticons.bigsmile

Gabrysiu - oczywiście, że nie dała bym cukru do surówki.

Kochanie - ja zrozumiałam, że Twój stan zdrowia wskazuje na to, że Ty nie masz tych 10-ciu miesięcy. Dlatego zaproponowam Ci, że "odchudzę" Cię 8 kg w ciągu sześciu tygodni, a późnie chudnij sobie jeszcze następne 8 kg przez 10 miesięcy - bo wtedy zgubisz łącznie 16 kg.

Ale to moje odchudzanie niestety wymaga posłuszeństwa - jeżeli ma zostać osiągnięty efekt.


Alu, tak myslałam, że chodzi o cukier w tej surówce. Ja zrobiłam bez cukru i z mała ilościa (dwie wersje). Muszę jednak stwierdzić, że ta z cukrem była lepsza  tmrc_emoticons.wink

Alu, to schudnięcie to jest potrzebne dla moich kolan, a czas  jest nieokreslony.  Jeśli jednak masz pewność, że w ciagu sześciu tygodni mnie odchudzisz 8 kg - to będę grzeczna i posłuszna . Pomyśl tylko o tej mojej pracy i zamianie godzin posiłków. Jakoś nie moge się przekonac do jadania obiadu o godz. 13. tmrc_emoticons.crazy Proszę...... tmrc_emoticons.love


Gabrysiu - ja wiem, że to Twoje kolana najbardzie potrzebują "ulgi", ale nie tylko, bo kręgosłup pewnie też.

Kochanie - ja nie jestem "szamanką" tmrc_emoticons.lol  i nie mogę zmienić praw natury. Żeby organizm mógł spalić więcej niż dostanie musi uruchomić pewne mechanizmy i moje chęci nie mają tutaj znaczenia.

Dlatego ja się nie targuję tmrc_emoticons.lol , propozycja padła a reszta to Twoja decyzja.

Wiesz, ja mam kiepskie doświadczenia - teść leżał 7 lat z bezwładnymi nogami, bo jak lekarze kazali mu schudnąć i ćwiczyć to miał własną teorię. Teściowa miała zapalenie podudzi - gnijące rany wielkości 15 cm. Poczytaj o tym. Nie straszę - po prostu uważam, że nadwaga jest przyczyną wielu chorób. Ale to Twoje zdrowie.


Ależ ja doskonale to Alu rozumiem. Proszę tylko, żebys cos zmodyfikowała nie odchodzac od zasad. No, chyba ,że to sie nie da zrobić. tmrc_emoticons.aw


Gabrysiu - nie da się tmrc_emoticons.sad

To działa na zasadzie - wszystko, albo nic. Te zasady zastępują codzienne dwugodzinne zajęcia na siłowni, ale tutaj nie ma odstępstw, targowania się.

Naprawdę jest duża dowolność w doborze produktów, ale są też zasady nie podlegające modyfikacji.


Alu,  twardy orzech do zgryzienia tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile


Gabrysiu - tylko gryź ostrożnie tmrc_emoticons.bigsmile , żebyś protetyka nie musiała odwiedzać tmrc_emoticons.bigsmile


Dziewczyny, wesoło tu macie  tmrc_emoticons.smile  Ja tu tylko zagladam ale nic nie wpisuję, bo moja Kasia ma opory  tmrc_emoticons.puzzled  Okazuje się, że w roku szkolnym bylo łatwiej  :O  A teraz ciagle gdzieś chodza: do kina, na lody, na siatkę (a po niej na "coś").... i niestety trudno w takim czasie pić tylko wodę i jeść warzywa z pary...  tmrc_emoticons.smile  Ale, nic na siłę. 


Alu,  będę uważać bo zęby choc trochę stare, to własne. Wolę takie jakie mam , więc ostrożność nie zawadzi. tmrc_emoticons.love


Elu - ależ "wpadaj" i się odzywaj - bo to nie ma być wątek o odchudzaniu, a o zdrowym odżywianiu, dla całej rodziny. A jeżeli nawet nie o jedzeniu to chociaż towarzysko się odezwij tmrc_emoticons.bigsmile   Widzę ile jest "wejść" do wątku a ilu odzywających tmrc_emoticons.sad  Miło by było tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love


Alu, skoro zapraszasz, to wpadam  tmrc_emoticons.smile  I mam pytanko dotyczace owoców z rana. Ponieważ jabłka sa już nie do zjedzenia (dla mnie), no może sa takie po 5 zł za kg ale ja ich nie kupuję  tmrc_emoticons.wink  I czy w zwiazku z tym mogę jabłko zastapić kilkoma morelkami, albo malinami, czereśniami... itp, sezonowymi owocami? Takie smakuja mi dużo lepiej i dlatego odkad pojawiły się truskawki, to nie jem już jabłek  tmrc_emoticons.smile  Efekt jest zadowalajacy  tmrc_emoticons.wink  Ale jak to się ma do zasad? 


Elu - nigdy i nigdzie nie napisałam, że to ma być jabłko. Zawsze piszę, że owoc (bądź dwie garście mniejszych) tmrc_emoticons.bigsmile


 Moje Kochane ja też zaglądam tu do Was ze względu na męża , ale cóż u mnie nie ma siły na wprowadzenie tych zasad ponieważ mąż od poniedziałku czasem od wtorku jest poza domem, wraca w czwartkilub piątki i je na tzw. mieście

 Dla potrzeb zastosowania odpowiedniej diety zrobił sobie nawet badanie określające kod metaboliczny na podstawie którego miał indywidualnie rozpisany jadłospis , ale jak to się mówi pieniądze wyrzucone w błoto - sam sobie wszystkiego nie przygotuje na " wygnaniu "

 Nie wiem czy posiadacie książke " Lekka Kuchnia " z TM ? W razie potrzeby mogę udostępnić


Tak, Moniczko. Tę ksiazkę mam i czsem cos tam z niej skorzystam.

Posłuchałam jednak rad Ali i staram sie nie łaczyć węglowodanów i białek,chociaż nie do końca w takiej rozpisce jak  Ala zaleca. Mnie tez ogranicza w pewnym sensie praca  Jednak male  efekty sa juz zauważalne, czyli mniej o 3kg. Zauważyły to też osoby z mojego otoczenia. Tak więc stosuje nadal te zasady skorygowane do własnych mozliwości.. Ala tego nie pochwala, no ale lepiej  tak niż wcale. tmrc_emoticons.wink Spróbuj męża przekonac tylko do tych zasad rozłaczności i oczywiście zero słodyczy, cukru.  tmrc_emoticons.love


gabi49 wrote:

Jednak male  efekty sa juz zauważalne, czyli mniej o 3kg. Zauważyły to też osoby z mojego otoczenia. Tak więc stosuje nadal te zasady skorygowane do własnych mozliwości.. Ala tego nie pochwala, no ale lepiej  tak niż wcale. tmrc_emoticons.wink Spróbuj męża przekonac tylko do tych zasad rozłaczności i oczywiście zero słodyczy, cukru.  tmrc_emoticons.love

Gabrysiu - moje gratulacje tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love

To nieprawda, że Ala tego nie pochwala tmrc_emoticons.bigsmile , pochwala wszystko, co człowiek robi dla siebie. Ja podałam jedynie "optymalną" wersję - ale .. cóż warte życie bez grzechu tmrc_emoticons.bigsmile   toż nawet spowiadać się człowiek nie miałby z czego tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile

Poza tym - nikt nie wprowadzi zasad od razu (chyba, że choroba go zmusi - ale tego nikomu nie życzę), trzeba się uczyć powoli, bo wtedy poznajesz swój organizm, on Ci zacznie wysyłać sygnały czego nie lubi, Nie lekceważ ich.

Moniko - wykorzystaj te dni, kiedy mąż jest w domu i pokaż mu jak powinien jeść, wówczas jedząc na mieście będzie wiedział co zamawiać. Naprawdę można - wystarczy zamówić np. makaron z sosem nie na śmietanie tmrc_emoticons.bigsmile   i do tego "furę" warzyw tmrc_emoticons.bigsmile


 Alu  staram się jak mąż jest w domu, ale efekty marne - nawet doszło do tego ,że czytam mu na głos Twoje porady i pomału zaczyna coś kojarzyć , bo ostatnio zapytał o białka np. z czym może je połączyć ...

      Waga,waga i jeszcze raz waga to podkreślają lekarze - był na badaniach określających przepływ krwi w nogach i wczoraj poszedł z wynikami do lekarza - oczywiście leki i wskazanie do noszenia rajstop


monika6500 wrote:

 bo ostatnio zapytał o białka np. z czym może je połączyć ...

Z niczym - one są po to, żeby "spalic" tkankę tłuszczową, bo same proteiny tak bardzo obciążają np. nerki, że wykonują one czterokrotnie cięższą pracę niź w sytuacji, gdyby te białka były np. z warzywami - i energię potrzebną do tego czerpią spalając tkankę tłuszczową. Więc żeby nie obciążać za bardzo nerek same proteiny w ograniczonej ilości "serwuję" tylko raz dziennie. Dlatego też dieta Dukana jest taka skuteczna (ale i taka szkodliwa - bo moja zasada brzmi "wszystko można byle z ostrożna" tmrc_emoticons.bigsmile )

Ale kiedy się wie po co się te białka łyka - to całkiem nieźle "wchodzą" (oczywiście bez soli). A właśnie - musisz wyeliminować mężowi sól, zamiast tego niech "soli" estragonem  http://www.gotujmy.pl/zastosowanie-estragonu,artykuly,8473.html


tmrc_emoticons.love Alu wpadam tu tak często jak mi czas pozwala tmrc_emoticons.wink Czytam uważnie wszystkie wpisy  tmrc_emoticons.smile i też mam trudności w przestrzeganiu zasad tmrc_emoticons.crazy Zrobiłam duże postępy (co już widzi mój mąż) ale zdarza mi sie zgrzeszyć tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy

Alu dziękuję za " podtrzymanie na duchu"

Pozdrawiam serdecznie tmrc_emoticons.love


Dziewczynki - dobrze, że się odezwałyście, bo już myślałam, że wątek nikomu nie jest potrzebny. Piszcie - chwalcie się sukcesami, dzielcie wątpliwościami - jak będę umiała to odpowiem, a jak nie, to wspólnie poszukamy odpowiedzi.

Przecież to jest wątek dla Was tmrc_emoticons.love


Gabrysiu moje wielkie gratulacje tmrc_emoticons.lol małymi kroczkami i tmrc_emoticons.lol  będzie sukces tmrc_emoticons.lol buziaki tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol


Marzenko - cieszę się, że i Ty zaglądasz, ale Kochana - miałaś odpoczywać tmrc_emoticons.bigsmile   No chyba, że siedzisz ze szklaneczką z parasolką i w ramach relaksu klikasz tmrc_emoticons.bigsmile

Musisz troszkę pogrzeszyć, żebyś miała co "zrzucać" po powrocie tmrc_emoticons.love   Baw się dobrze tmrc_emoticons.love


Tak , potwierdzam,  że po urlopie na wyjazdach, zawsze przybywa tych kochanych kg. Dlatego w tym roku nigdzie nie wyjeżdżam i w domu pilnuję swoich zasad przejętych od Ali.  tmrc_emoticons.love


tmrc_emoticons.love Gabrysiu gratuluję,życzę wytrwałości i trzymam za Ciebie kciuki tmrc_emoticons.love


Dzięki, Grazynko. tmrc_emoticons.love Musi mi sie udać. tmrc_emoticons.wink


Gabrysiu - nie musi tmrc_emoticons.bigsmile   Po prostu się uda tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love

Dopilnujemy tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol


Tak, Alu, kontrola musi być. To mobilizuje. Cieszę się, że tutaj mam ja za darmo i nie płacę za zważenie i zmierzenie. tmrc_emoticons.wink


gabi49 wrote:

Tak, Alu, kontrola musi być. To mobilizuje. Cieszę się, że tutaj mam ja za darmo i nie płacę za zważenie i zmierzenie. tmrc_emoticons.wink

Oj, to zaczniesz płacić tmrc_emoticons.bigsmile   - poproszę co tydzień informację o postępach i całusa tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.love


Alu,  w moim przypadku tydzień nie jest miarodajny. Mnie kiedyś madra pani doktor powiedziałę, żeby się nie ważyć często, najwczesniej po miesiacu.

Natomiast całus może byc nawet codziennie. tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


Gabrysiu - może ja i nie mądra tmrc_emoticons.wink , ale radzę się ważyć codziennie - wtedy masz szansę poznać swój organizm, po jakimś czasie zaczniesz zauważać związek spożytych posiłków z wagą i będziesz wiedziała, jak reagujesz na poszczególne produkty. To się sprawdza.

Należy się ważyć codziennie rano - wstajesz, WC, waga  - i dzień można uznać za rozpoczęty tmrc_emoticons.bigsmile


Alu nawet na wakacjach nie mogę zyć bez przepisowni i musze zaglądać tmrc_emoticons.lol a tak to w wolnych chwilach relaksu jak nigdzie nie chodziliśmy to czytałam i czytałam tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile

A ja musze się pochwalić - mimo zjadania różnych pyszności tmrc_emoticons.wink to moja waga po powrocie pokazała kilogram mniej tmrc_emoticons.smile to pewnie zasługa wspinaczek w góry i ciągłego chodzenia tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile

Gabrysiu życzę wytrwałości i sukcesów kochana tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile 


kokolidek wrote:

Gabrysiu - może ja i nie mądra tmrc_emoticons.wink , ale radzę się ważyć codziennie - wtedy masz szansę poznać swój organizm, po jakimś czasie zaczniesz zauważać związek spożytych posiłków z wagą i będziesz wiedziała, jak reagujesz na poszczególne produkty. To się sprawdza.

Należy się ważyć codziennie rano - wstajesz, WC, waga  - i dzień można uznać za rozpoczęty tmrc_emoticons.bigsmile

No, może spróbuję w ten sposób? Tym niemniej wydaje mi się to bardzo stresujace, szczególnie jak sa wahania "w górę".  tmrc_emoticons.wink