Przejdź do treści

Forum Kokolidek odpowiada

Rozszerz wyszukiwanie
Filtry

  • Aktywność
  • Data

Anuluj
Wyników na stronę:
ElaK wrote:

 A potem na Varomę z warzywami a w naczyniu cebulka, pomidor +mąka ryżowa na sos. 

Mąka ryżowa to węglowodany - nie nadaje się do sosu, który będziemy dodawać do mięsa, lepiej zagęścić czymś takim jak "agar" - w sklepach ze zdrową żywnością.

Buziaki-słodziaki, uciekam do pracy tmrc_emoticons.love


Alu byłabym wdzięczna za zestawy:obiad- podwieczorek- kolacja na 2-3 dni...  tmrc_emoticons.smile  Może jak już zacznę i będę miała ściągę (w szkole nigdy nie ściągałam tmrc_emoticons.wink &nbsptmrc_emoticons.wink, to pójdzie lepiej? I nie będę popełniała takich błędów  tmrc_emoticons.wink  i to z nastolatką  tmrc_emoticons.wink   tmrc_emoticons.wink   tmrc_emoticons.bigsmile  


Ja tak z doskoku, ale też już uciekam  tmrc_emoticons.smile  Dobrego dnia życzę  tmrc_emoticons.smile  U nas na wsi cudnie: błękit nieba, słoneczko grzeje, ptaszki śpiewają, zielono -tak soczyście  tmrc_emoticons.bigsmile  Bajka  tmrc_emoticons.smile  po prostu RAJ na ziemi  tmrc_emoticons.love   tmrc_emoticons.love  


kokolidek wrote:
veronicab71 wrote:

Niestety nie dla mnie taki sposòb odzywiania tmrc_emoticons.aw  Wielu rzeczy nie moge jesc wcale, a kiszone i fasola na kolacje, pewnie bym sie w szpitalu znalazla tmrc_emoticons.aw  Ciezkie tmrc_emoticons.aw  Owoc na czczo  znowu zaczelam jesc, jak kiedys, narobilyscie mi ochoty tmrc_emoticons.bigsmile   Reszta musi zostac, jak jest ...  tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink

Veroniko - nigdzie nie podawałam tzw. "produkty zalecane" tmrc_emoticons.wink  ani "produkty zakazane", każdy je to co lubi i to co może tmrc_emoticons.bigsmile . Fasola na kolację niedozwolona tmrc_emoticons.bigsmile , przecież to węglowodany, a na kolację zawsze proteiny.   Ale co ja mam odpowiedzieć Eli na pytanie, czy może jeść - no, jeżeli ma ochotę to może - bo nie chodzi o to, żeby ktoś się stresował, tylko żeby "załapał", które produkty to węglowodany, a które to proteiny. Za jakiś czas będzie się z tego śmiała - bo chce za szybko, na już, a przecież do tej pory jadła inaczej i nic się nie stanie jak jeszcze trochę poje "misz-masz", co mam dziewczynę niepotrzebnie stresować tmrc_emoticons.bigsmile

Teraz, to calkiem inna sprawa tmrc_emoticons.bigsmile   To i tak "po mojemu" tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink  W dzien, cos tam jeszcze strawie ciezszego, ruszam sie ile moge po obiedzie tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile  I jakos to jest, ale wieczorem, nie da rady, choc kolacje jem dosc wczesnie, i lekka tmrc_emoticons.aw  I tak juz zostanie tmrc_emoticons.aw  Dlatego bardzo sie zdziwilam, ze Ela pisala o fasolce na kolacje :O :O :O  U mnie w domu, nawet maz, ktòry ma zoladek z zelaza, nie rusza ciezkostrawnych rzeczy wieczorem. W dzien moze i kamienie jesc, i je strawi tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink  Wieczorem jednak , nie.  No to wszystko gra tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile   Milego dnia zycze tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


tmrc_emoticons.love Verciu nie chcę sie wymądrzać tmrc_emoticons.wink jeżeli żle podpowiem ,to Ala mnie poprawi tmrc_emoticons.bigsmile   Ja na kolacje przygotowałam sobie rybę po grecku i rybę w galarecie do tego warzywa i kiszona kapusta.w Lidlu kupiłam pierś z indyka i zrobię wg przepisu Eli. Verciu na talerzu ma być 1/4 protein ,a reszta to warzywa.Wierz mi wcale nie idę spać "chora"Na podwieczorek mam dzisiaj zielone szparagi,a na obiad 1 naleśnik z soczewicą,pieczarkami i cebulką (farsz przygotowany wczoraj) i dużo warzyw. Przepraszam za gadulstwo tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.love

Pozdrawiam serdecznie tmrc_emoticons.love


tmrc_emoticons.love W lidlu dokupiłam produkty na sałatkę Mojego Taty, jutro zrobię tmrc_emoticons.love   Chciałam się Wam pochwalić, że nie mam uczucia "kamieni " w żołądku tmrc_emoticons.bigsmile Daleka droga jeszcze do wiedzy,którą nam przekazuje Ala, ale ja już jestem zadowolona z małych postępów tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love

Elu Tobie i Kasi życze wytrwania i dziękuję za wsparcie,Ali również tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


 

Teraz, to calkiem inna sprawa tmrc_emoticons.bigsmile   To i tak "po mojemu" tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink  W dzien, cos tam jeszcze strawie ciezszego, ruszam sie ile moge po obiedzie tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile  I jakos to jest, ale wieczorem, nie da rady, choc kolacje jem dosc wczesnie, i lekka tmrc_emoticons.aw  I tak juz zostanie tmrc_emoticons.aw  Dlatego bardzo sie zdziwilam, ze Ela pisala o fasolce na kolacje :O :O :O  U mnie w domu, nawet maz, ktòry ma zoladek z zelaza, nie rusza ciezkostrawnych rzeczy wieczorem. W dzien moze i kamienie jesc, i je strawi tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink tmrc_emoticons.wink  Wieczorem jednak , nie.  No to wszystko gra tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile   Milego dnia zycze tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love

Verciu, kochana  tmrc_emoticons.smile  Widocznie mam żołądek ze stali bo bez problemów przeżyłam tą fasolkę.  tmrc_emoticons.lol  Kołderka tylko fruwała od czasu do czasu a rano szybciutko odwiedziłam toaletę i zrobiłam sobie ulgę  tmrc_emoticons.wink   tmrc_emoticons.bigsmile   tmrc_emoticons.smile  tak ogółem to fasolki na kolację nie jadam, ale jak mnie poniosło z tymi zasadami, to "misz-masz" z talerza przeżucił mi się na głowę  tmrc_emoticons.bigsmile   tmrc_emoticons.smile  Resztę sałatki w wersji bezmięsnej Kasia wzięła dziś do szkoły a drugą część ja spałaszowałam przed chwilą... właśnie dotarło do mnie, że zjadłam obiad  tmrc_emoticons.smile 

Uff, może z pomocą Ali połapę się wcześniej niż za 3 lata  tmrc_emoticons.smile  


W telegraficznym skrócie, bo jestem w pracy:

Elu - nie układam nikomu jadłospisów, każdy robi to sam - uwzględniając możliwości, upodobania i przyzwyczajenia. Ja nie mogę komuś narzucać, że od dzisiaj ma przestać jeść np kurczaka, a zacząć krewetki czy ślimaki, albo żabie udka tmrc_emoticons.bigsmile (wszak żab u Was dostatek tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol . To nie może być "totalna rewolucja" - musisz jeść to, co dotychczas, tylko w innej konfiguracji. Na tamtym forum tygodniowych jadłospisów "po kokardkę" tmrc_emoticons.bigsmile

Mogę Ci jedynie zrobić korektę, jak coś wstawisz.

Grażynko - nie mam czego poprawiać, mądrze prawisz kobieto. Ale po jednym naleśniku to bym chyba zeszła, dwa co najmniej bym wciągnęła - "po kokardkę" miła Pani tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.bigsmile


ElaK wrote:

Resztę sałatki w wersji bezmięsnej

O wersji "mięsnej nie pomyślałam nigdy, a bez fasolki a z wędzonym kurczakiem lub grilowanym może być całkiem-całkiem - pomysł pierwszy tmrc_emoticons.bigsmile

Ale znam wersję bez fasolki, a za to ze śledziem matiasem - uwielbiam ją. A ponieważ śledź to proteiny to już mamy drugi pomysł na proteinowy posiłek, który można zabrać ze sobą do szkoły czy do pracy, albo na działkę.


Alu, czyli bez fasolki a za to ze śledziem może być na kolację? Tak? Dobrze zrozumiałam?

A wersję z mięsem zjadł mój syn, "bo nie jest krową, żeby tylko warzywa wcinać"...


Elu - nie do końca, bo tam są jeszcze ziemniaki. Napisałam to - tak w ramach pokazania, co można z tym zrobić.

Jak robię w "dni grzeszne" czyli w sobotę lub niedzielę to robię z ziemniakami i ze śledziem i wcinam.

Ale jeżeli ma być zgodnie z zasadami to nie powinno być ziemniaków. U mnie jest tak, że robię ją w piątek po południu i dzielę na pół. Do jednej połowy dodaję fasolkę białą i czerwoną - to dla męża, bo lubi, a swoją część dzielę jeszcze na pół - jedną zostawiam "bez niczego", a do drugiej dodaję śledzia - bo to lubię ja.

Ale jak zrobisz w takiej wersji o jakiej piszesz i ktoś to zje - to naprawdę nic się nie stanie tmrc_emoticons.love

A wogóle - jak Wam smakowała? tmrc_emoticons.bigsmile


To nie krytyka sposobu odzywiania, to po prostu mòj zoladek i caly system trawienny tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Chcialam i ja zjesc troche inaczej, ale mam sprawe przechlapana, niestety tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Wiele rzeczy nie moge jesc, bo zoladek wrzeszczy, niektòre czasami zjem.... tmrc_emoticons.aw  Elu, Grazynko, ja sie ciesze, ze Wam sluzy tmrc_emoticons.bigsmile tmrc_emoticons.bigsmile  Ja nawet po szklance wody potrafie chorowac tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  To byl po prostu odnosnic do mnie samej, i troche zdrowej zazdrosci, jesli tak to mozna nazwac... choc to nie zazdrosc, w zlym slowa znaczeniu..., ze ja moge sobie na niewiele pozwolic tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Tez bym chciala tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Moje kolacje, to od .....-stu lat, nie 3/4, ale 10-20 / 4 warzyw .... I to nie wszystkich, bo niektòrych nawet nie dotykam, no moze czasami, bo az sie boje, co potem bedzie tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Nie bede opisywac calej historii, ale faktem jest, ze najchetniej to bym go wyrzucila i kupila sobie nowy, lacznie z jelitami tmrc_emoticons.wink  Tyle razy, co ja juz w szpitalu bylam....  I sama nie wiem, jak to wytlumaczyc.... mam tez i jeden problem "wrodzony", moge jesc malo, czesto, lekko, nie wszystko, trawienie jest dluuuuuuuugasne, ale problemòw "kibelkowych" nie mam tmrc_emoticons.wink  Z jednej strony nie trawie dobrze, wolno, z drugiej zas, jak juz w koncu strawie ( regularnie rano), to trzeba mnie przepedzac z lazienki tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.wink  Pewnie dlatego nie mam problemòw z nadwaga. Zima mam prawie swoja wage,, wg wieku i wzrostu waze jakis kg mniej tylko, niz powinnam wazyc idealnie, latem spadam , tak jak teraz, do 47-48kg.... Wazylam sie w niedziele, schudlam znowu, tak sama z siebie, nic nie robiac. Owoce jem, wode pije.... bo lubie i musze.... Kapuste, fasole mam zabroniona tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Groch, wszystkie straczkowe, w zasadzie.... kiszone, korniszone.... tmrc_emoticons.aw  Pewnie dlatego patrze na innych z podziwem i nutka zazdrosci, ze moga ... Ostatni raz jak sobie pozwolilam na kapuste kiszona, wyladowalam w szpitalu tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  To tyle moich wywodòw. tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile


tmrc_emoticons.smile Verciu serdecznie Ci współczuję tmrc_emoticons.sad tmrc_emoticons.sad tmrc_emoticons.sad  Każdy organizm jest inny i daje znać co mu szkodzi tmrc_emoticons.sad Verciu tmrc_emoticons.love Życzę Wam dużo zdrowia tmrc_emoticons.love


Veroniko - ja zrozumiałam (myślę, że dziewczynki też tmrc_emoticons.love ) - współczuję, wiem co to znaczy "łykać ślinę" na samą myśl, że ktoś coś może jeść.

Współczuję - też nie mogę jeść wszystkiego, dlatego nigdy nikomu nie ukladam jadłospisu, bo każdy najlepiej wie, czego nie może.

Ja mówię jedynie o zasadzie - bo pełno w necie o dietach rozdzielnych, ale nikt nie podaje, jak to praktycznie wykonać. Jeżeli ktoś się nie nauczy to szybko z tego zrezygnuje, bo będzie "na okrągło" jadł to samo, aż mu się znudzi.

A chodzi o to, żeby każdy jadł to co może i co lubi - tylko w troszkę innej konfiguracji - prawda, że to proste?

Do niczego nie namawiam - ale może spróbuj nie łączyć - jest szansa, że żołądek będzie mniej drażliwy jak "odpocznie" - oczywiście dalej jedząc to, co możesz.

Pozdrawiam serdecznie Ala tmrc_emoticons.love


tmrc_emoticons.lolMarzenko współczuję Ci serdecznie ,bo sama wiem co znaczą niedomogi organizmu.Moja babcia zawsze mi mówiła "NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ SAMĄ SIEBIE,"lat potrzeba mi było żeby zrozumieć tą bardzo mądrą myśl tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


tmrc_emoticons.lolAla radzi bardzo rozsądnie ,chętnie czytam jej porady.Alu może byś podała link do swojego poprzedniego forum? tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol



Tylko drobna uwaga - kochane, to nie jest moje poprzednie forum, ja tam jestem cały czas, tylko wątek jest zamknięty.

 


No i jak pięknie tmrc_emoticons.smile dzięki Alu tmrc_emoticons.smile próbuję wprowadzać zdrowe zasady w życie i dostosować je do mojego Juniora tmrc_emoticons.smile ma być na diecie i mam rozpiskę jakie produkty może jeść a jakie ma zabronione i staram się wszystko połączyć tmrc_emoticons.smile nie jest łatwo - ale dam radę tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile i powoli się uczę tmrc_emoticons.smile pozdrawiam tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile


Verciu kochana doskonale cię rozumiem, ja niestety też muszę uważać na to co jem i na dodatek jeszcze ta moja alergia, która eliminuje pewne potrawy raz na zawsze. Czasami jest ciężko, ale coś za coś tmrc_emoticons.smile można się przyzwyczaić ale trzeba strasznie uważać na skład produktów, np. mam uczulenie na orzechy włoskie i czytam wszystkie etykietki bo dodają śladowe ilości orzechów i często nawet nie napiszą jakich tmrc_emoticons.crazy tak więc każdą dietkę czy sposób odżywiania trzeba dostosować indywidulanie do swojego organizmu tmrc_emoticons.smile


tmrc_emoticons.love Kochanie - jeżeli chodzi o Ciebie to próbuj, lepiej "załapiesz". Ale dziecko jest dla mnie "poza konkursem" tmrc_emoticons.wink

Wstawiaj jego jadłospis z wyprzedzeniem - będę korygować (oczywiście jeżeli chcesz). Podaj produkty zalecane i zakazane. W jakim jest wieku, czy chodzi do przedszkola, czy do szkoły? Co lubi, czego nie je?

Chciałabym żebyśmy ustaliły dla niego tygodniowy jadłospis, coby policzyć tygodniowo ilość jajek uwzględniając to, że są one w wielu produktach - ciasta, kotlety, naleśniki, racuchy itd.

 


magi1 wrote:

 tak więc każdą dietkę czy sposób odżywiania trzeba dostosować indywidulanie do swojego organizmu tmrc_emoticons.smile

I właśnie dlatego nikomu niczego nie podpowiadam i nikomu jadłospisów nie układam.

Mogę jedynie skorygować - bo zazwyczaj problem jest z rozpoznaniem protein i węglowodanów. No i z dodatkami tmrc_emoticons.bigsmile


Alu mój Krzysiu ma 12 lat i chodzi do podstawówki do 5 klasy tmrc_emoticons.smile ma jeść produkty o obnizonej zawartości tłuszczu i cukru, najlepiej wszystko gotowane i chude tmrc_emoticons.smile ale z tym nie będzie problemów ponieważ mamy parowar tmrc_emoticons.smile największym problemem jest śniadanie do szkoły tmrc_emoticons.smile dzisiaj rano zjadł jabłko i potem chlebek razowy z margaryną (kupiłam mu specjanie florę, bo jest bardzo dobra dla osób z cholesterolem). Na obiadek dzisiaj mamy makaron pełnoziarnisty z pieczarkami i cebulką i sałatkę z ogórka kiszonego, natomiast na kolację pierś z kurczaka z warzywami na parze tmrc_emoticons.smile na śniadanie do szkoły dostał kalarepkę, ogórka zielonego, kanapkę z margaryną i rzodkiewką i wodę. tmrc_emoticons.smile jest w szkole do godziny 15 tmrc_emoticons.smile najczęściej właśnie wraca do domku około 15-16 tmrc_emoticons.smile


Ma oczywiście ograniczyć słodycze, potrawy smażone i tłuste, wszystko ma być chude - nabiał, sery, wędlinka mięso. Ma ograniczyć ser żółty - tylko raz w tygodniu tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile ma nie jeść owoców suszonych, orzechów, śmietany, smażonych ziemniaków, grochu, fasoli, soczewicy, soi, ciężkich sosów. No jest tego troszku zwłaszcza jeżeli chodzi o dziecko, ale jak ja to mówię powoli, bez pośpiechu a dojdzie się do celu tmrc_emoticons.smile i ma jeść co 2-3 godziny tmrc_emoticons.smile cieszę się, że teraz jest lato i mamy dużo owoców i warzyw - zwłaszcza warzyw bo będzie mi łatwiej tmrc_emoticons.smile dobrze, ze Junior lubi wszystkie warzywa tmrc_emoticons.smile


Fakt, kazdy ma swoje "bolesci".... Alergia, to istny diabel tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy  Musisz bardzo uwazac Magi, czesto maszyny sa uzywane do produkcji ròznych rzeczy, i np. latwo znalezc "slady" orzechòw, i juz klopot . Jakie uczulenie masz na orzechy, skòrne czy typu "astma" ? Wspòlczuje tmrc_emoticons.aw  Krzys tez biedny, w tej chwili, ale bedzie musial sie przyzwyczaic, dla wlasnego zdrowia . No i dziewczyny, podaje reke wszystkim, ktòre sa w podobnej sytuacji "zoladkowej".  Zobacze, co da sie zrobic. Poczytam dokladnie link Ali, pomysle, co i jak. Spròbowac mozna, zaszkodzic nie zaszkodzi, a najwyzej pomoze tmrc_emoticons.smile  Czasem, jak zagladam do polskiego sklepu, to kupilabym pewnie wszystko.... ogòrki, kapuste, musztarde, chrzan.... kawal kielbachy nawet.....  A tu guzik z petelka tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy  Czasem cos kupie, ale potem w domu patrze, jak inni jedza.... tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy  Szczerze mam juz dosc, zawsze to samo.... Zmieniam na okraglo, kombinuje, ale jak skladnikòw do wyboru jest malo, to i tak to wyglada, jakbym codziennie jadla to samo tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy tmrc_emoticons.crazy  Poczytam i dam znac tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile


Verciu mam alergię skórną i do tego jeszcze atopowe zapalenie skóry, więc mydła kremy i balsamy tylko dla alergików tmrc_emoticons.smile niestety tmrc_emoticons.smile a jeszcze do tego uczulenie na pyłki traw i drzew, więc katar i swędzące i łzawiące oczy tmrc_emoticons.sad ale cóż zrobić takie życie tmrc_emoticons.smile ale się nie załamuje i nie poddaje tmrc_emoticons.smile A Juniorek też da radę z moją pomocą tmrc_emoticons.smile pozdrowionka idę dalej buszować w kuchni tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party zrobiłam już biszkopt, pychotka w lodówce, sałatka się powoli kroi, galacik też już przy końcu, jutro jeszcze upiekę kuroka tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party tmrc_emoticons.party


tmrc_emoticons.love Mój mąż jest alergikiem typu "astma" i podobnie uczulony jest jak Marzenka,wiem jakie to jest uciążliwe dla chorego i otoczenia.

Marzenko przekaż mężowi najserdeczniejsze życzenia,a Tobie życzę, aby wszystko się udało tmrc_emoticons.love


O piernik, to niezle, dziewczyny :O :O tmrc_emoticons.aw tmrc_emoticons.aw  Ja mam còrke alergika, na kurz i takie swinstwa podobne.... Od 14 lat bierze lekarstwa, inaczej bylaby juz astma z tego. Wspòlczuje Wam serdecznie tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love   Ja tylko na kremy do twarzy, mydla kolorowe ( typu kiedys, jeszcze w Polsce spuchlam cala od mydelka Fa, niebieskiego), kilka srodkòw czystosci, tych mocnych, rekawiczki gumowe, ale na dluzszy dystans. W dziecinstwie bylam uczulona aby na jajka, potem przeszlo. No i nie moge za duzo dotykac lisci cukinii i truskawek. Ale to pestka, da sie zyc tmrc_emoticons.wink  Prawdziwe alergie, to problem !! Trzymajcie sie kochane tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love tmrc_emoticons.love


Marzenko - troszkę jestem zaskoczona dietą Krzysia, czyżbyś zapomniała napisać, że wśród produktów zabronionych są żółtka? :O

do poczytania (pogrubienia moje) http://www.cholesterol.net.pl/cholestrol/czego-nie-mozemy-jesc.html

Czego nie możemy jeść

 Dieta antycholesterolowa polega z jednej strony na ograniczeniu spożycia produktów bogatych w cholesterol, z drugiej zaś dostarczać ma takich, które spowodują wzrost frakcji „dobrego” cholesterolu. Jest ona zbliżona do diety śródziemnomorskiej: jemy dużo ryb, warzyw i owoców, a potrawy skrapiamy oliwą.

Produkty zabronione w diecie niskocholesterolowej:

Mleko tłuste,Ser biały tłusty, sery żółte, sery topione,Żółtko jaja,Podroby,Margaryna,Gęsi, kaczki,Ryby słodkowodne,Tłuste mięso,Śmietana,Łój, smalec, bekon,Zupy w proszku,Fast-foody,Frytki, placki ziemniaczane,Czekolada słodka, słodycze, czekoladki, ciastka, cukierki,Alkohol, kakao,Makaron jajeczny,Miód, dżem, marmolada,Napoje kolorowe, gazowane,Majonez,Pączki, ciastka przygotowywane na tłuszczu.

Marzenko - a dlaczego nie można strączkowych? Co one mają wspólnego z cholesterolem?

Czy to dietetyk powiedział, że margaryna zdrowsza od masła? Ileż można zjeść dziennie masła - 5 gram to posmarowane 2 kromki, więc 10 g. Jeżeli sama robisz masło ze śmietany to jest ono gorsze od margaryny nafaszerowanej konserwantami?

A konsultowałaś tę dietę później z lekarzem? Może należałoby skonsultować?


Jak widzicie "z ostrożności" i baczenie na cholesterol uwzględniono w moich zasadach tmrc_emoticons.lol

Dziewczynki - bardzo się cieszę, że aspekt prozdrowotny posiłków ma dla Was takie znaczenie. tmrc_emoticons.love


Alu taką dietkę zaleciła pani dietetyk w szpitalu tmrc_emoticons.smile to jest dieta dla dziecka, które jest w takim wieku i się rozwija i myslę, że potrzebuje innego sposobu odzywiania niż my tmrc_emoticons.smile jajko jest dozwolone ale jedno tygodniowo tmrc_emoticons.smile reszta jak najbardziej się zgadza tmrc_emoticons.smile a jeżeli chodzi o fasolę i inne strączkowe to widocznie nie są wskazane dla dzieci będących na diecie tmrc_emoticons.smile dziękuję za pomoc tmrc_emoticons.smile


Marzenko - rozumiem tmrc_emoticons.smile

Zastanowiła mnie ta dieta chociażby dlatego: http://www.obnizcholesterol.pl/co-obniza-cholesterol/.

Ponadto biorąc pod uwagę wiek Krzysia i to, że się obecnie "błyskawicznie" rozwija rzuciło mi się "w oczy" znaczne zawężenie grupy węglowodanów (nie zaniepokoiło by mnie to u nas, bo myśmy się już rozwinęły tmrc_emoticons.bigsmile ).

Wiem, że dostałaś dietę od dietetyczki w szpitalu - ale gdyby to chodziło o moje dziecko - to skonsultowałabym tę dietę jeszcze raz z lekarzem prowadzącym i z pediatrą.

Ja wiem, że są różne szkoły - ale właśnie dlatego, bo co dwie głowy, to nie jedna, a i trzecia nie zawadzi.

Z mojej strony to już wszystko w temacie.

Trzymam kciuki za Krzysia tmrc_emoticons.love


Dziewczyny, ręce opadają  jak słucha sie o tych wszystkich dietach lekarskich. Marzenko, dziecku bedziesz wciskać margaryne? Nie rób tego głupstwa!  Na sąsiednim wątku,  o dietach  jest zamieszczony link  do artykułu n/t diet i odżywiania . To dość długi artykuł, ale wart przeczytania do końca. Zachęcam, zawsze tam coś znajdziesz dla siebie i Juniora . Swoja drogą, to czy zastanawiałyście sie , skąd teraz takie mnóstwo alergii? Ja tez mam w rodzinie alergików typu astmowego (pyłki, sierść kota, roztocza). Wiem, środowisko, produkty nasycone chemią itp. Tylko jak z tym walczyć?  :O


Kochane Dziewczyny nie daje się zwariować tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.wink ja poczytałam już wiele wąków na temat diet i na temat obniżenia cholesterolu tmrc_emoticons.smile teraz jest dobry czas na jakieś rewolucje  tmrc_emoticons.wink w odzywianiu ale wszystko z głową i powoli, przecież Krzyś jest w wieku rozwoju, rosnie, uczy się i potrzebuje dużo energii tmrc_emoticons.smile mamy zrobioną listę produktów zabronionych i listę produktów dozwolonych i wspólnie staramy sie to wszystko pogodzić, ważne żeby dziecko też miało świadomość tego wszystkiego i uczestniczyło w przygotowywaniu produktów tmrc_emoticons.smile ja jestem osobą która przyjmuje zalecenia ale i tak wszystko przerabiam według mojego tzw. widzimisie tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile uważam, że teraz można się skupić bardzo na ruchu na świeżym powietrzu i dołączyć małą dietkę tmrc_emoticons.smile dziękuję bardzo za wszystkie uwagi i cenne rady tmrc_emoticons.smile pozdrawiam serdecznie tmrc_emoticons.smile


Alu dietkę już konsultowałam tmrc_emoticons.smile taka dietka jest standartowa dla dzieci z problemami tmrc_emoticons.smile ja oczywiście dostosowuje ją do Krzysia, ponieważ jest dzieckiem bardzo energicznym  tmrc_emoticons.smile a dlaczego pytasz o obniżenie węglowodanów tmrc_emoticons.smile przecież je spożywa - nie ma ich zabronionych, ale mamy wybierać te zdrowsze tmrc_emoticons.smile a zrobiłam coś jeszcze dla naszego zdrowia - kupiłam olej lniany tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.smile są pewne zasady co do których będziemy się stosować, inne ominiemy tmrc_emoticons.smile pozdrawiam serdecznie tmrc_emoticons.smile


Marzenko - nie mam wątpliwości, że zrobisz dla swojego dziecka wszystko co uznasz za słuszne tmrc_emoticons.smile


Dziękuję Alu za wszystkie porady i pomoc. Pozdrawiam serdecznie tmrc_emoticons.smile


Nie ma za co tmrc_emoticons.love

Jak w tytule wątku - pytana zawsze odpowiadam a nie pytana - milczę.

Każdego z nas Bozia obdarzyła rozumem - a wiedzę musimy zdobyć sami tmrc_emoticons.smile

 


Witaj Alu, 

Po pierwszych sukcesach Kasi w postaci -1,2kg nastąpiło kilka dni bez zmiany wagi a po sobocie w Częstochowie i wzajemnym częstowaniu się wszystkich wkoło waga podskoczyła 0,6kg. To ciągle mniej niż było na początku, ale...

Ale mam prośbę w związku z tą zasadą: Otórz moja codzienna kuchnia nie jest droga i wyszukana, to takie zwyczaje wyniesione z domu, które do tej pory stosowałam u siebie. Alu, moja kuchnia jest skromna i może dlatego niezdrowa, sprzyjająca tyciu? Często robię naleśniki, bo do nch wyciągnę słoik swojego dżemu i obiad (+zupa), czy kolacja z głowy. Robię też pizzę, wrzucę kilka plasterków wędliny, trochę sera, pasta pomidorowa -własna i gotowe; gołąbki z ryżem; kapuśniak na korpusach z ziemniakami na obiad a na kolację mięso z korpusów do naleśników i są krokiety... Kombinuję jak mogę, dlatego mięsa nie ma u mnie codziennie, a jeżeli już to mielone z płatkami owsianymi w roli wypełniacza objętości... Do tego ziemniaki lub kasza i duuużo surówek.  Ale mielone wieprzowe, niestety. Wołowinę kupowałam ostatnio na Wielkanoc, bo jest droga! Filet z indyka też, łosoś też... Dlatego twarożkami, jogurtami, pastami, itp nadrabiałam, żeby nie było monotonnie. Często robię kopytka, placki ziemniaczane, naleśniki z różnym farszem, zapiekanki makaronowe... Do tego wystarczy jakiś sos i cała rodzina najedzona... 

Do chleba, zwłaszcza do kanapek do szkoły piekę albo paruję kawałek mięsa ale to też jest wieprzowina: schab, kark, kawałek szynki. Mięso kupuję na targowisku, od chłopa  Ale co on daje jeść tej śwince? Tego nie wiem... Lubimy też (zwłąszcza panowie) kaszankę -wiejską od chłopa na targu... Mogłabym pisać jeszcze długo. Ale moja prośba dotyczy Twoich zasad na mniej zamożną kieszeń  tmrc_emoticons.puzzled Będę Ci wdzięczna za rady i wskazówki. Ela


Alu, mam jeszcze pytanie dotyczące napojów z surowych owoców. W swoich zasadach nic nie piszesz o piciu soków. W TM robi się napoje a nie soki i do tej pory często je robiliśmy i robimy: zimą z cytrusów, wiosną z pokrzyw, latem ze wszystkich owoców jakie po kolei są. Dodaję do nich cukru 40g na litr napoju. Przez jakiś czas Kasia brała do szkoły w ramach II śniadania taki napój np: banan +jabłko+kilka mrożonych truskawek+1-2 łyżki płatków owsianych +łyżka zmielonych: orzechów ze słonecznikiem i dynią + zimna herbata zielona (zaparzana wieczorem) Ja piłam taki napój na śniadanie. Albo inny zestaw: 2 kiwi +3-4 "badyle" selera naciowego +kefir +szczypta soli + koperek; kolejny zestaw (gdy miałam jeszcze dynię pomarańczową): purre z pieczonej dyni + kawalek ananasa +otręby pszenne +zielona herbata. 

Pomysłów na takie zestawy miałam wiele  tmrc_emoticons.smile Często sama je piłam w ramach śniadania, bo do bidonu Kasi wszystko się nie mieściło.  tmrc_emoticons.smile Teraz tego nie robimy...


A w ramach jakiego posiłku najlepiej jeść pulpety jaglane? Te z mniszkiem i pokrzywą? 


O jej - Kobieto tmrc_emoticons.love

Miało się deko "odchudzić" dziecko, a Ty wszystkim rewolucję w domu robisz? tmrc_emoticons.lol

Po pierwsze - najcięższym grzechem jest przesyt. Im prościej - tym lepiej.

Zauważyłaś, że moje zasady podawane tem były dla osób, które chciały zrzucić "kilka" tmrc_emoticons.wink  zbędnych kilogramów (od naście do dziesiąt) i nijak nie mogły tego zrobić. Jak se przez kilkadziesiąt lat wyhodowały sadełko - to chciały to szybko zrzucić - więc z nimi była "ostra jazda", bo jak nie schudną w miarę szybko, to znowu zaczną jeść z rozpaczy tmrc_emoticons.bigsmile

Kasia ma do zrzucenia jakieś 6 kg - to przy ścisłym przestrzeganiu zasad zajmie miesiąc. Dlatego proponowałam żebyście zrobiły to w wakacje, bo jest możliwość regularnego "napychania" jej odpowiednimi produktami. Żeby w porze obiadu, kiedy inni będą jeść, nie mogła patrzeć na jedzenie. Bo gdyby akurat marudziła, że znowu musi jeść podwieczorek, a już nie może, to nie byłoby problemu.

Czy dieta jest droga? W trakcie odchudzania z pewnością droższa, ze względu na mięso. Ale jeżeli na jeden posiłek powinna zjeść ok 150 gram mięsa (np pierś z kurczaka) to z 1 kg ma 6 posiłków czyli trzy dni, a że jeden obiad musi być węglowodanowy - t 3 i pół. Dwa razy może być jajko. Dwa razy jakaś ryba z warzywami.

A po miesiącu normalne - jedzenie, tylko nie łączenie.

Warzyw, jak piszesz, jecie dużo. Pytanie tylko - co to za surówki. Bo jeżeli z oliwą czy olejem i bez cukru, jogurtów i majonezów to super.

Twoja kuchnia jest super, bo zdrowa kuchnia to jak najmniej bogato.

Trochę mnie przerażają te naleśniki - bo od czasu do czasu- czemu nie. Ale nie za często. Jak najbardziej wskazane są zupy. Nie wiem dlaczego jak piszę, że warzywa z węglowodanami to nikomu nie przyjdzie do głowy krupnik na gęsto, tylko bez mięsa: przesmażamy warzywa na oliwie, duuuużo warzyw ale bez mięsa, zalewamy wodą, dodajemy kilka grzybków suszonych i kaszę i mamy pyszne danie.

A fasolka po bretońsku, a leczo (z pieczarkami, z cukinii) - oczywiście wszystko bez mięsa i do tego możemy podać wg upodobania: chleb, ziemniaki, makaron, kasze, ryż - poruszamy się w jednej grupie.

Posiłki typu makaron z warzywami (łazanki z kapustą) są super.

Tyjemy od "złych" połączeń.

Reszta jutro. Dobrej nocy.

 


kokolidek wrote:

 

Czy dieta jest droga? W trakcie odchudzania z pewnością droższa, ze względu na mięso. Ale jeżeli na jeden posiłek powinna zjeść ok 150 gram mięsa (np pierś z kurczaka) to z 1 kg ma 6 posiłków czyli trzy dni, a że jeden obiad musi być węglowodanowy - t 3 i pół. Dwa razy może być jajko. Dwa razy jakaś ryba z warzywami.

 

Alu, dzięki ale powiedz ile mozna jeść tego "kuroka"??? tmrc_emoticons.smile  tmrc_emoticons.wink  Moja rodzina lubi kurczaki, z chrupiącą skórką albo piersi w panierce... ale ja im od lat tłumaczę, że jak będą jeść tyle tych ptaków, to dojadą ze wzrostem do 2,5 metrów  tmrc_emoticons.puzzled  Już teraz przy wzroście 2,09 są problemy z rękawami i nogawkami u spodni  tmrc_emoticons.smile  

No dobrze, podziwiłam się trochę  tmrc_emoticons.smile  Można przez 6 tygodni zjeść parę kilo filetów  tmrc_emoticons.wink   tmrc_emoticons.bigsmile  A potem wrócić do mielonego??? Czy już o nim zupełnie zapomnieć?  tmrc_emoticons.smile   tmrc_emoticons.smile  


kokolidek wrote:

Warzyw, jak piszesz, jecie dużo. Pytanie tylko - co to za surówki. Bo jeżeli z oliwą czy olejem i bez cukru, jogurtów i majonezów to super.

Czasami z majonezem  tmrc_emoticons.puzzled Ale to tak raz na dwa tygodnie i pól na pół z jogurtem  tmrc_emoticons.smile  Najczęściej z oliwą z pestek winogron lub z oliwek i z octem jabłkowym (własnym) ale z dodatkiem cukru też  tmrc_emoticons.aw  Tylko na całą surówkę dodaję 1/2 -1 plaską łyżeczkę (zależy z jakich warzyw). Do tego zioła, taka mieszanka http://przepisownia.pl/przepisy/wariant-mieszanka-zi%C3%B3%C5%82-do-warzyw-na-parze-sa%C5%82atek-sur%C3%B3wek/442196 i świeża natka lub koperek; teraz jest już w ogródku świeża bazylia i cząber... 

A warzywa, to takie jakie są  tmrc_emoticons.smile  1.=marchewka +jabłko +łyżka chrzanu; 2.=buraki +kiszony ogórek +papryka +czerwona cebula +pestki słonecznika; 3.=tradycyjna z kiszonej kapusty + marchewka +jabłko +por; 4.=młoda kapusta +koperek +sok z cytryny; 5.=rzepa +kiszony ogórek +jabłko +kiełki rzodkiewki; 6.=korzeń selera +seler naciowy +rzodkiewka +pestki dyni(uprażone na suchej patelni); itd, itp...  tmrc_emoticons.smile   tmrc_emoticons.smile  Mogę tworzyć dowolne połaczenia a rodzinka i tak wszystko zje, bo od dziecka są przyzwyczajeni.  tmrc_emoticons.lol  


Alu, dzięki za wszystkie podpowiedzi i za stawianie "do pionu"  tmrc_emoticons.smile   tmrc_emoticons.smile  Czasem tego potrzebuję  tmrc_emoticons.smile  Jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi w sprawie napojów  tmrc_emoticons.smile  

A zupy też jadamy, tylko o nich nie napisałam  tmrc_emoticons.smile Panowie lubią grochówkę, fasolową, kapuśniak, zalewajkę, teraz botwinkę... a dziewczyny zdecydowanie bardziej zupki kremy z termosia  tmrc_emoticons.smile  Więc jak gotuję zupę męską  tmrc_emoticons.wink  to gęstą, z jakąś wędzoną wkładką i z ziemniakami. A jak jest zupka damska  tmrc_emoticons.wink  to musi być koniecznie drugie danie, bo tymi kremikami panowie sie nie najadają  tmrc_emoticons.smile  Kończę, bo zasypiam na klawiaturze.  tmrc_emoticons.smile  Czekam jutro na dalszy ciąg  tmrc_emoticons.smile   tmrc_emoticons.smile  


ElaK wrote:

Alu, mam jeszcze pytanie dotyczące napojów z surowych owoców. W swoich zasadach nic nie piszesz o piciu soków. W TM robi się napoje a nie soki i do tej pory często je robiliśmy i robimy: zimą z cytrusów, wiosną z pokrzyw, latem ze wszystkich owoców jakie po kolei są. Dodaję do nich cukru 40g na litr napoju. Przez jakiś czas Kasia brała do szkoły w ramach II śniadania taki napój np: banan +jabłko+kilka mrożonych truskawek+1-2 łyżki płatków owsianych +łyżka zmielonych: orzechów ze słonecznikiem i dynią + zimna herbata zielona (zaparzana wieczorem) Ja piłam taki napój na śniadanie. Albo inny zestaw: 2 kiwi +3-4 "badyle" selera naciowego +kefir +szczypta soli + koperek; kolejny zestaw (gdy miałam jeszcze dynię pomarańczową): purre z pieczonej dyni + kawalek ananasa +otręby pszenne +zielona herbata. 

Pomysłów na takie zestawy miałam wiele tmrc_emoticons.smile Często sama je piłam w ramach śniadania, bo do bidonu Kasi wszystko się nie mieściło. tmrc_emoticons.smile Teraz tego nie robimy...

Elu - przepraszam, że się wczoraj nie odezwałam, ale zarobiona byłam, nie miałam siły pisać.

Wracając do pytania - jaki cel mają te napoje? Bo nie bardzo rozumiem. O ile "przy okazjach" typu spotkanie, koleżanki czy koledzy i jako coś do picia  - jest dla mnie zrozumiałe, o tyle takie kompozycje jak piszesz nie bardzo widzę sens. Chyba to taka moda. O ile zatrzęsienie takich napoi w handlu ma uzasadnienie, bo to niezła kasa, to w żywieniu rodziny nie bardzo.

Oczywiście można pić soki na czczo, zamiast owoców i można pić je na drugie śniadanie - to każdy stomatolog Ci powie, że jest to przeklaństwo, bo gryzienie warzyw i owoców jest zbawienne dla uzębienia i dla żuchwy.

Ponadto inaczej jest trawiony owoc a inaczej sok, który jest prawie całkowicie pozbawiony błonnika (jego ilości są śladowe).

Powinno się pić 1,5 litra wody (mineralnej, źródlanej bądź kranowej przegotowanej i ostudzonej).

Herbata - czrna, biała, czerwona, zielona, oczywiście jak ktoś lubi to kawa.

Owsianka z dodatkiem sałatki owocowej (pokrojone owoce skropione sokiem z cytryny), słonecznikiem, pestkami dyni, żurawiną suszoną, orzechami - oczywiście nie wszystkim naraz, tylko z tym, co kto lubi- to bardzo dobry pomysł dla Kasi do szkoły, bo zaspokoi głód i doda energii. Jeżeli jest Wam po prostu wygodniej jeżeli jest to zmiksowane i w postaci płynnej to oczywiście jest to rozwiązanie, aczkolwiek owoce z upływem czasu tracą witaminy - ale nie da się mieć wszystkiego. tmrc_emoticons.smile


ElaK wrote:

A w ramach jakiego posiłku najlepiej jeść pulpety jaglane? Te z mniszkiem i pokrzywą? 

Elu - chyba musimy coś rozgraniczyć

osoby, które chcą schudnąć tylko na obiad, pozostali na dowolny posiłek. Co do zasady nie chodzi o to kiedy a      "z czym"? Z innymi węglowodanami, warzywami, grzybami.

A właśnie - gdzieś na forum ogrodniczym ktoś pokazywał jak się w domu hoduje boczniaka - super sprawa przy dużej rodzinie i można robić go na różne sposoby, łącznie ze "schabowym". Ale musi to być zebrane w krótkim czasie.


kokolidek wrote:

Wracając do pytania - jaki cel mają te napoje? Bo nie bardzo rozumiem. O ile "przy okazjach" typu spotkanie, koleżanki czy koledzy i jako coś do picia  - jest dla mnie zrozumiałe, o tyle takie kompozycje jak piszesz nie bardzo widzę sens. Chyba to taka moda. O ile zatrzęsienie takich napoi w handlu ma uzasadnienie, bo to niezła kasa, to w żywieniu rodziny nie bardzo.

Oczywiście można pić soki na czczo, zamiast owoców i można pić je na drugie śniadanie - to każdy stomatolog Ci powie, że jest to przeklaństwo, bo gryzienie warzyw i owoców jest zbawienne dla uzębienia i dla żuchwy.

Ponadto inaczej jest trawiony owoc a inaczej sok, który jest prawie całkowicie pozbawiony błonnika (jego ilości są śladowe).

Alu, moim celem w piciu takich napojów było urozmaicenie, dostarczenie witamin i opanowanie głodu (dodatek płatków owsianych i orzechów, pestek...). I nie miało to nic wspólnego z modą. Jeśli już to wygoda, szybko zrobiłam wg mnie pożywny i zdrowy napój i przelałam do bidonu. 

Wiem, że trzeba gryźć i żuć  tmrc_emoticons.lol  nigdy nie miksowałam dzieciom zupek, tylko przecierałam przez sitko a później rozgniatałam widelcem... A jak pytałam o napoje, to nie dlatego, że gryżć nam się nie chce, bo w domu jemy bez miksowania. 

Co do błonnika, to zgadzam się z Tobą, że w sokach go nie ma; ale robiąc napoje z całych owoców, nie wyrzucam go do kosza, tak jak wyciskając sokowirówką. Poza tym w tych napojach jest woda. A zęby myjemy kilka razy dziennie -po posiłkach... 


A teraz bardzo dobre wiadomości: Od początku stosowania zasad kokolidka  -dziś 12 dzień;  po dzisiajszym porannym ważeniu -2,5kg!!! Błysk radości w oczach dziecka -BEZCENNY!    tmrc_emoticons.bigsmile   tmrc_emoticons.love   tmrc_emoticons.love   tmrc_emoticons.smile  Dzięki Alu!  tmrc_emoticons.smile tmrc_emoticons.bigsmile  A w bonusie ja mam 1kg mniej! tmrc_emoticons.smile    Zaczynam po mału dostrzegać jakie produkty mają większy wpływ na spadek wagi, a jakie mniejszy.  Wspólnie z Kasią odkrywamy, że zjedzenie jogurtu na II śniadanie to następnego dnia -0,2 a nie -0,5. Ale dużo rozmawiamy i ustalamy, że 2 dni w tygodniu jogurt może być, bo obie bardzo lubimy  tmrc_emoticons.smile  Że w sobotę jest sorbet przed obiadem, a w niedzielę -ciasto.  tmrc_emoticons.smile  Myślę, że najważniejsze, że teraz Kasia je regularnie i nie wpada do domu głodna jak wilk. Trochę mnie martwi, że obiady, które je w szkole są zimne... ale coś za coś  tmrc_emoticons.puzzled  Kolacje natomiast zawsze są ciepłe  tmrc_emoticons.smile  Nigdy w życiu nie piłama tyle wody co ostatnio  tmrc_emoticons.smile  Dobrze, że jest lato, bo w zimę chyba bym zamarzła od tej ilości  tmrc_emoticons.bigsmile  Zimą piję gorącą herbatę -najlepiej owocową z imbirem, goździkami; lub z sokiem malinowym, który robię do słoików latem  tmrc_emoticons.smile  Jestem typem zmarzlucha, mam całe życie niskie ciśnienie i maly puls (podonbo to efekt kilku lat tańca) i zimą chodzę ubrana jek Eskimos, w kilka warstw  tmrc_emoticons.puzzled   tmrc_emoticons.smile  Ręce i nogi mam zawsze zimne i chętnie grzeję zmarznięte ręce o kubek z gorącym napojem  tmrc_emoticons.love  Kasia to zupełnie inny typ  tmrc_emoticons.lol  jej jest zawsze gorąco i nawet zimą chodzi po domu w krótkich rękawkach, gdy ja mam na sobie bluzkę, sweterek i polar  tmrc_emoticons.bigsmile   tmrc_emoticons.smile  

Uuuu, znów się rozpisałam  tmrc_emoticons.smile  Idę do kuchni, dziś rozmrażam lodówkę  tmrc_emoticons.crazy   tmrc_emoticons.crazy  Najgorsze zajęcie w kuchni  tmrc_emoticons.aw  


ElaK wrote:

    Zaczynam po mału dostrzegać jakie produkty mają większy wpływ na spadek wagi, a jakie mniejszy.  

Elu - i tylko tego "uczę" w swoich zasadach tmrc_emoticons.bigsmile   Poznawania własnego organizmu - waga prawdę Ci powie tmrc_emoticons.lol tmrc_emoticons.lol

Ja nikomu niczego nie narzucam, bo każdy ma inny organizm, inną kieszeń i inne upodobania.

"Walczę" jedynie ze złymi nawykami żywieniowymi. A każdy robi z tą wiedzą co chce - to tak jak z paleniem papierosów, każdy robi to na własną odpowiedzialność.

Nie wiem czy dobrze odebrałaś moją wypowiedź na temat soków - sensu prozdrowotnego to nie ma, ale jeżeli ktoś wie dlaczego to robi - to niech pije na zdrowie. Ja nikogo nie krytykuję.

Pisząc o prozdrowotnym działaniu gryzienia nie miałam na myśli czystości zębów a pobudzanie ślinianek do pracy i zapobieganie osadzania się kamienia nazębnego tmrc_emoticons.smile

Moje zdanie jest takie, że więcej pożytku dziecko by miało gdyby do szkoły na jedną przerwę dostało jabłko do pogryzienia a na drugą kanapkę z pastą np z cieciorki, albo z fasoli, albo z masłem własnej roboty i z zieleniną.

Cukier zawarty w takim soku, zarówno ten z owoców jak i dosładzany - powoduje gwałtowny wzrost poziomu cukru i błyskawiczny jego spadek, co na ostatnich lekcjach daje u dziecka efekt "oklapnięcia", siły są nierówno rozłożone.

Ale wiem, że sama po jakimś czasie nauczysz się obserwować reakcje dziecka i kojarzyć je z posiłkami.

Gratuluję spadku wagi (bo o to Wam chodziło) - mnie natomiast interesuje Wasze samopoczucie, energia, zdolność koncentracji, cera, włosy, paznokcie itd.