Zapraszam każdego, kto chciałby dostosować swój przepis do zasad kokolidka bądź zadać pytanie
Forum Kokolidek odpowiada
To ja pierwsza Alu powiedz mi jak skomponować zdrowe śniadanie z głównym składnikiem jakim jest musli
bardzo je lubię i dobrze się czuję go jedząc. Dotychczas jadłam go z mlekiem, jogurtem lub kefirem
ale to chyba niezbyt dobre połączenia
I jeszcze jedno Alu, co ze śniadaniami w pracy ??? Ja wstaje o szóstej jem śniadanie i o 7.30 już jestem w pracy. Robię sobie sałatki warzywne z jogurtem albo podgryzam chlebek chrupki
albo czasami musli, to zalezy od tego co zjem na śniadanie w domku
i jak to jest ze słodyczami według Ciebie, można je jeść czy trzeba zrezygnować - jak siebie znam to nie umiem zrezygnować, ale ograniczyć owszem
Alu,Marzenka wyprzedziła mnie z pytaniami o śniadanie
mam ten sam problem ,czy owsiankę jeść z mlekiem? a co z owocami ? czy owoce trzeba jeść osobno? czy można łączyć? Dziękuję za wiadomości
Pozdrawiam serdecznie i znikam, bo wyjeżdżam na wnusi komunię
Marzenko - a to musi być musli? Bo jeżeli tak - to tylko własnej roboty, najlepiej zalane wodą . Tutaj dużo zależy od składu, ale ja bym dała duże jabłko lub jakieś owoce sezonowe.
A próbowałaś http://przepisownia.pl/node/12913#comment-39235 - naprawdę polecam, chociaż co drugi dzień, tylko zredukowałabym ilość miodu (ja nie daję wogóle, bo nie lubię, chyba, że akacjowy)
Diabetycy powinni jabłko przed dodaniem pogotować 3 min w małej ilości wody - pokroić na ósemki i tyle wody, żeby je tylko przykryła, obroty wsteczne - wodę wypic, albo zużyć do namoczenia następnych płatków.
Marzenko - naprawdę wszystko jest w moich wątkach - błagam, nie każ mi ponownie wszystkiego pisać.
Grażynko - jak wyżej
Całusy dla wnusi
Alu ja robię taką mieszankę musli - płatki owsiane, siemie lniane, rodzynki, zurawinę, suszone owoce typu śliwki, jabłka, banany, otręby i czasami orzechy. A przepis na śniadanko heleny wypróbuję dziękuję
a co odnośnie nabiału bo przeglądam Twój wątek i tam piszesz, że odradzasz jedzenie jogurtów i picie mleka. A co do pisania i poruszania spraw ponownie to owszem czytam Twój wątek, ale jest tego naprawdę dużo i ułatwiło by mi to życie
dzięki
Ze słodyczy nie ma potrzeby rezygnowania całkowicie, ale nie jemy ich codziennie i tylko 20 minut przed obiadem - nie idą w biodra (ale i waga nie spada). Tylko jeden kawałeczek !!!
I ja sobie poczytam z checia Watek swietny, bo bedzie wszystko w "kupie".... pytania ( pewnie bedzie ich niemalo
) i odpowiedzi
Mysle, ze osòb zainteresowanych znajdzie sie sporo
Ps. Grazynko, zycze udanej uroczystosci
Alu, a moze od czasu do czasu wrzucisz jakis "chudziutki" i zdrowy przepis
? Skorzysta wiele osòb, jestem pewna . Niektòrzy nie pytaja, ale chetnie korzystaja
Byc moze nie "odwaza sie" pytac tutaj, ale jak bedzie przepis, to skorzystaja
Co Ty na to ? Czasami... da sie zrobic ?
A co do pisania i poruszania spraw ponownie to owszem czytam Twój wątek, ale jest tego naprawdę dużo
No właśnie - dużo Dlatego pod byle pretekstem doprowadziłam do zamknięcia wątków - bo siedziałam w nich kilka miesięcy, ciągle dochodziły nowe osoby i chciały szybko, w skrócie - bo nie mają czasu (a ja mam?)
Nawet pisały na pw: " przygotuj mi dietę, bo ja nie mam czasu czytać tego wszystkiego".
Już nigdy więcej takiego wątku - mogę coś wyjaśnić, dostosować przepis do zasad, ale nie opisywać.
Poczekajmy - myślę, że nawet nie będziesz miała pytań po przeczytanie, ale jeżeli będą pytania to służę uprzejmie.
Witaj Veroniko
Kochanie - a co to znaczy "chudziutki przepis"?
W moich zasadach nawet nie chodzi o to, żeby przepis był chudziutki (oliwa leje się niemalże strumieniami ) - chodzi o to, zeby się zdecydować z kim się spotykamy - z mężem czy z kochankiem?
Każdy je co lubi - ważne jest tylko, żeby z odpowiedniej grupy: albo węglowodany, albo proteiny. No i najważniejsze - nie można być głodnym, trzeba się najadać "po kokardkę", żeby organizm nie zaczął magazynować. Jak człowiek nie dojada to wysyła sygnał, że jest źle, a skoro jest źle - to może być gorzej, więc organizm zaczyna "robić zapasy" . I obowiązkowo dużo wody mineralnej niegazowanej, coby się zmarszczki nie robiły.
To cały sekret.
U mnie i maz, i dobry olej z oliwy sie leje
Chudziutki przepis, to taki, co by ludzie jedli, bez wyrzutòw sumienia
Problem w tym, ze niektòrzy wola gotowe przepisy, niz zastanawiac sie, co i jak maja jesc. Jak czasem cos wpiszesz, to nie pòjdzie na marne
Bez zobowiazan i sytuacji podobnych do tych, ktòre Ci sie zdarzyly. Jak bedziesz miala czas i ochote, i jakis fajny przepis "do sprzedania"
Ja mam swòj osobisty sposòb odzywiania, ktòrego staram sie przestrzegac, choc nie zawsze
Mam spore problemy z zoladkiem, wiec juz od lat jem, "jak lekarz kazal"
Chetnie jednak poczytam Twoje porady, przepisy. Zawsze sie czegos mozna nauczyc, a potem dostosuje do wlasnych mozliwosci, upodoban, zasad.
Wode tez pije, duzo.... niegazowanej, bo i nie moge, i nie lubie innej
Jem w miare zdrowo, problemòw z nadwaga nie mam, ale czasem "harcuje" po slodyczach, ktòrych jesc nie powinnam wcale
Veroniczko Skarbie - ja nie udzielam porad, kiedyś na prośbę "koleżanki" opisałam zasady, które stosuję we własnej kuchni. Sama osobiście niczego nie wymyśliłam, ja tylko zebrałam i uporządkowałam to, czego uczono nas w szkole - postawowe informacje, których w necie pełno.
przeklejam ze swojego wątku:
proponuję powtórkę z biologii http://www.sfd.pl/Trawienie-t439093.htmlJa nie odkrywam Ameryki. Po prostu białka i węglowodany potrzebują innego środowiska do "rozkładu na czynniki pierwsze". Białka (proteiny) są trawione w żołądku w środowisku kwaśnym, a węglowodany w środowisku zasadowym a proces rozpoczyna się już w jamie ustnej. Ich czas trawienia jest różny.Jak człowiek jest młody i zdrowy - nie ma problemu. Ale później, zwłaszcza po przebytych chorabach - kicha. Więc ja staram sie stworzyć mojemu organizmowi komfortowe warunki pracy.Kilka lat temu mój przewód pokarmowy został pokiereszowany i musiałam go "odbudować", dlatego zainteresowałam się tematem. Bo to "zasady" a nie tabletki mają regulować pracą mojego organizmu. Na czczo owoc!, bo Proces trawienia owoców trwa do 15 minut. Jeśli zjadasz je pod koniec posiłku, to dostają się do żołądka i nie mogą się stamtąd wydostać, gdyż dalszą drogę blokują im inne pokarmy (mięso, ryba, tłuszcze), których trawienie zajmuje kilka godzin. Owoce zostają więc uwięzione w ciepłym i wilgotnym środowisku, co spowoduje fermentację, zaburzając proces trawienia wszystkich znajdujących się w żołądku produktów. Dlatego powinnaś zaczynać posiłek od owoców i odczekać 20 minut, aby przedostały się do jelita cienkiego. Wyjątek stanowią maliny, truskawki, kiwi i morwy. Nie trzeba spożywać ich na czczo, bo ryzyko, że sfermentują w żołądku jest wyjątkowo małe. Możesz je jeść z białym serem czy jogurtem, a nawet po posiłku (tylko jak jesteś w fazie odchudzania nie jesz nabiału).
Cukrzycy powinni jeść owoc gotowany!!
Ha moj maz bardzo sie zdziwil jak mu przeczytalam o tych owocach, a on zawsze po obiadku jadl jablka i potem sie dziwil dlaczego tak wolno trawi i ma wzdecia teraz eliminuje jablka po obiedzie hihihi
dzieki Alu. A zakodowalam sobie ze slodycze tylko przed obiadek
Na zdrowie
To tak jak z jedzeniem owoców po obiedzie - pełno opracowań, można poczytać o cukrach prostych, a każdy twierdzi, że "wcina tylko owoce, bo się odchudza". I jeszcze jest wściekły, że nic nie je tylko owoce, a zamiast chudnąć tyje.
...zawsze po obiadku jadl jablka i potem sie dziwil dlaczego tak wolno trawi i ma wzdecia
![]()
A zapytaj go, czy nie miał wrażenia, że w żołądku ma kamienie
Bo normalnie, jak jemy połączenie węglowodanów i protein to "czujemy, że mamy żołądek" (gdzieś tam pojawia się "zator" i posiłek zamiast zostać strawiony usiłuje się przepchnąć "do wyjścia"). Jak dołożymy owoc rozpoczyna się dodatkowo proces fermentacji i pojawia się wrażenie, jakby się człowiek kamieni nałykał.
Ufff Kasia drugi dzień stosuje dietę
Bardzo liczy na to, że przyniesie efekty bez "jojo". Takie młodej osobie trudno się tłumaczy różne rzeczy ale robię co mogę. Wydrukowałm kolorowe wykresy / tabelki co z czym można , a co nie
Przykleiłam na lodówce i w jej pokoju nad biurkiem
Może inni też skorzystają
Tak, jak już Ci pisałam Alu, Kasia wychodzi z domu o 6:30. Wstaje terza 15 minut wcześniej i na początek je owoc: wczoraj jabłko, dzisiaj pomarańcze. Potem, po 15-20 minutach zielona herbata bez cukru i 2 kromki chleba żytniego na zakwasie (własnej produkcji) z masłem -też swoim
Do szkoły 1,5 litra wody z sokiem z cytryny i kilkoma listkami mięty (w środku) Wczoraj miała w pojemniku tą surówkę, którą polecałaś na śniadanie i zjadła ją na przerwie ok. 10:30 A dziś wzięła 2 białka...
I w tym miejscu poproszę Cię o podpowiedź co dalej?.... bo Kasia wraca póżno (dojeżdża do szkoły ponad godzinę) Wczoraj była w domu o 15:30 i z głodu bolała ją głowa
Tuż po powrocie zjadła filet z indyka i warzywa (marchewka, cukinia i kapusta) z pary.
Po zjedzeniu głowa nie przestawała ją boleć, więc poszła spać na 2 godziny. Wstała ożywiona bez żadnego bólu, za to głodna
Zjadła resztę marchewki z pary a o 21:15 całe jako i herbatę zieloną.
Dziś wraca wyjątkowo wcześnie (jakieś wycieczki w szkole i odwołane lekcje), o 13:40 - 14:00 będzie już w domu.
Ale co robić, gdy wraca normalnie, czyli późno? Na srtonie, gdzie udzielałaś porad pisałaś, że nie wolno się głodzić Co proponujesz, żebym dawała Kasi do szkoły?
Pozdrawiam U nas dziś chłodno ale pięknie słonecznie
Za chwilę idę zebrać kwiaty mniszka na "miodek mniszkowy"
Elu - popełniłyście najcięższy "grzech główny" - dopuściłyście do tego, żeby dziecko było głodne.
Po pierwsze primo - napisałaś kiedyś, że Kasia chce przejść na zasady w wakacje, a nie w trakcie roku szkolnego.
Po drugie primo - wybrałyście najgorszy z możliwych wariantów (bo najprostrzy), czyli rewolucję zaczęłyście od śniadań. Najpierw trzeba się nauczyć, że posiłki muszą być o określonej porze, później - komponować obiady i kolacje. Śniadanie i II śniadanie to na końcu.
O ile w trakcie wakacji będzie mogła II śniadania jeść jak w tamtym wątku, to teraz absolutnie. Niech je to, co jadła dotychczas, przecież jadła to latami, więc te dwa miesiące nie mają znaczenia.
O 13-tej powinna zjeść obiad. I to nic, że będzie w szkole. Pieczesz mięska? W czym problem, żeby dać jej do szkoły filet z kurczaka, do tego warzywka - np buraczki z wkrojonym ogórkirm kiszonym i oliwą posypane natką pieruszki, albo dowolne warzywa, które lubi. Jest masę warzyw do spożycia na zimno, mięs też. A ryba "po grecku"? Toż to typowy posiłek proteinowy z warzywami. A jeszcze posypana natką pietruszki - sama bym zjadła
Myślę, że koleżanki na dużej przerwie objadaja się batonikami a ona może "kokolidkowo".
Ja się tak przyzwyczaiłam, że mam już gotowe (upieczone, usmażone lub zrobione na varomie) mięsko, i umyte, przygotowane do gotowania warzywka. Termomix ma już wlaną wodę, więc jak wstanę to idę na czczo łyknąc leki i od razu warzywka wrzucam na Varomę, ustawiam czas 15 min i idę się ogarnąć.
Jak już jestem "po jabłku" to wyciągam mięsko z lodówki, kroję drobno (na kęs) i wrzucam do pojemnika. Na mięsko wrzucam gorące warzywka, polewam oliwą i posypuję natką pietruszki. Zamykam szczelnie i mam obiad - o 13-tej nigdy nie jest tak do końca zimny. Jak mam obiad węglowodanowy to robię tak kaszę, albo ryż.
Jeszcze jedno - po co ona targa do szkoły aż 1,5 litra wody? Tyle powinna wypić w ciągu całego dnia. Gdyby wzięła w butelce 0,7l.
I jeszcze jedna uwaga - vit. C nie to końca można bez ograniczeń http://www.polskatimes.pl/artykul/4502,jak-zazywac-witaminy-aby-sobie-nie-zaszkodzic,id,t.html?cookie=1, czytamy tam: "Witamina C Uważa się, że przyjmowanie nawet dużych dawek witaminy C nie może zaszkodzić (choć sprzyja tworzeniu kamieni w nerkach). Organizm radzi sobie, po prostu usuwając jej nadmiar wraz z moczem."
Więc uczulam - jeżeli nic nam nie dolega, to Vit. C spożywamy do 16-tej, żeby zdążyć "wysikać", bo później, jak zostanie w organiźmie i trzymamy do rana, możemy sobie kamyki wychodować.
Mam pytanie - czy przeczytałaś już wszystko? Toż Ty głodzisz dziecko , z tego co zrozumiałam, to ona dostała głodową kolację - a miało być "po kokardkę".
Nie szalejcie - spokojnie, najpierw nauczcie się robić obiady i kolacje- przecież macie czas, nic Was nie goni.
Pamiętaj, że chudnięcie jest jedynie skutkiem ubocznym. Miłego dnia. I pilnuj, zeby Kasia chodziła najedzona.
Miłego dnia
Alu dzięki za szybką odpowiedź. Kasia nie chcała słyszeć o czekaniu na wakacje... Tak bardzo uwierzyła, że nareszcie zgubi to co wlazło przez podjadanie; tak się napaliła... ja swoje, a ona swoje. W końcu uległam... Ale nie chcę, żeby głodowała, bo wtedy myśli o głodzie a nie o nauce.
I jeszcze ważne pytanie, dlaczego jogurty, mleko, traróg... -są be? My do tej pory zjadałyśmy tego na litry/kilogramy! Kupuję mleko od krowy, na wsi; sama robię jogurt w termosiu. Serki homo na śniadanko albo jogurcik z owocami lub z dżemem -to były nasze śniadanka
Kochanie - w wiadomym wątku jest odpowiedź
A tak wogóle - to może dlatego musi się odchudzać, że zjadałyście na litry? A poważnie - ja nie powiedziałam, że są "be". Ale od czegoś trzeba zacząć poznawanie własnego organizmu.
Pamiętaj - wszystko można, byle z ostrożna.
Na której stronie jesteś i której części - żebym wiedziała na jakim jesteś etapie.
Alu jest pierwszy widoczny sukces!!! Huuuraaaa!!!!!!!!!!!!!
Przez 2 dni ubyło na wadze 0,9 kg!!!!!!!!!!!!!!! Jupi, jak krzyknęła dziś rano Kasia
I poprosiła, żebym Cię przez internet wycałowała
Dawno już nie widziałam mojego dziecka szczęśliwego o tak wczesnej porze
Dziś odrabiają jakieś lekcje, które przepadły z powodu matur i pojechała do szkoły na 7:05
Wczoraj po kolacji się śmiała, że co to za dieta, skoro na kolację tak się najadła Podobnie dziś rano
o 4:50 kiwi
5:10 surówka owsiana z jabłkiem i zielona herbata
do szkoły dostała kanapkę z mojego chleba żytniego z masłem i suszonym pomidorem z zalewy, oraz w pojemniku ryż z warzywami z pary i do picia 0,7 wody z sokiem z cytryny i świeżą miętą i pokrzywą (po kilka listków)
A jeśli chodzi o wiadomy wątek, to jestem w drugiej jego części na 11 stronie Sporo rzeczy skopiowałam i muszę to wszystko przejrzeć i uporządkować, porobić jadłospisy na cały tydzień, żeby móc zaplanować dobrze zakupy
Wciągam w to wszystko Kasię, żeby nie była tylko "bezczynnym biorcą"
który idzie na łatwiznę, że jej wszystko powiem i przygotuję.
Niech się uczy od początku, to szybciej załapie
A rezultat zachęci ją do wierności zasadzie i systematyczności
Dzięki
Życzę miłego i dobrego dnia
Ela
Alu a co można zrobić z soji w Termosiu, żeby było szybko? Masz jakieś swoje przepisy?
Elu - bardzo się cieszę, że dziecko zadowolone , ale spadek wagi nie ma nic wspólnego z odchudzaniem, bo moje zasady nie są żadną dietą odchudzającą. Chudnięcie to - skutek uboczny
A właściwie nie chudnięcie a spadek wagi.
Co się zadzialo? Kasia zaczęła się pozbywać zalegającej masy kałowej (której człowiek ma od kilku do kilkunastu kilogramów!!). Zadziałalo: owoc na czczo, zwiększona ilość warzyw, zwiększona ilość wody i brak "wyrobów" typu wędlinki, serki, no i brak wieprzowiny. Do poczytania (ale nie ma potrzeby stosowania Colonu) http://www.naturalnamedycyna.pl/warto-wiedziec/jelito-grube-wszystko-co-powinnismy-wiedziec-ta-bomba-zegarowa-nie-wybuchla
Życzę dalszych sukcesów (w ramach zwykłej ludzkiej życzliwości oczywiście )
Podziękuj Kasi za całusy
Nie mam przepisu na soję, z soi używami jedynie śmietanę do zupy.
Pozdrawiam Ala.
Elu - znalazłam taką stronkę http://www.zb.eco.pl/zb/29/soja.htm
zainteresowało mnie to:
4. Kotlety z soi w sosie włoskim - M. Szyc "Gdy nie wiesz co gotować", str. 54.
1 szklanka soi, 2 jajka, 1 łyżka mąki ziemniaczanej, 1 bułka kajzerka, 1 duża cebula, 1 ząbek czosnku, 1 łyżka majeranku, sos włoski, 4 łyżki oleju, sól, pieprz ziołowy.
Soję przebrać i namoczyć na noc. Rano wodę odlać i w nowej wodzie ugotować, aż będzie miękka. Zemleć gorącą soję w maszynce. Cebulę zeszklić na oleju. Bułkę namoczyć i odcisnąć z nadmiaru wody. Wszystkie składniki połączyć i dokładnie wymieszać. Uformować duże okrągłe lub płaskie kotleciki i smażyć na gorącej oliwie.
Przed podaniem polać gorącym sosem włoskim. Podawać z ziemniakami jako drugie danie.
Sos włoski:
2 łyżki oleju, 2 duże cebule, 3 łyżki koncentratu pomidorowego, łyżeczka majeranku, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz ziołowy.
Cebulę pokroić, zeszklić na oleju, dodać koncentrat rozpuszczony w wodzie. Dodać pozostałe składniki i mieszać. Gotować ok. 10 min.
Muszę zrobić i podać z dużą ilością warzyw, bez dodatkowych ziemniaków.
Kochane
jestem Wam wdzięcznai chcę Wam podziękować, za pytania i odpowiedzi
,bardzo uważnie czytam i wszystko notuję. U mnie jest ten problem że nie jestem "biegła" w kompie
nie mam drukarki
i cieszę się Alu, że jest ten wątek
Pozdrawiam serdecznie
PS
Elu zdradż, co Kasia je na kolację ? Buziaczki
Grażynko - pw.
Kolacja
Gdzieś wklejałam "zasady" kolacja zawsze z mężem , czyli proteiny z warzywami - a obrazowo to powinno to wyglądać tak, że 1/4 talerza to proteiny (mięso, ryby, jajka), a 3/4 warzywa (warzywa gotowane na parze + kiszonki, czyli kiszona kapusta albo ogórki kiszone) polane oliwą bądź olejem.
Trzeba się nauczyć planować posiłki co najmnie na 3 dni, a najlepiej na tydzień - wtedy zobaczysz ile czego jesz.
Np sprawa złego cholesterolu - kto liczy ile jajek zjadł tygodniowo?
Można to policzyć jedynie tygodniowo, bo np. 1 jajko do mielonych, wyszło 8 kotletów, więc 1/8 jajka w jednym zjedzonym kotlecie; 1 jajo do racuchów, wyszło 4 racuchy, z czego zjedliśmy 2 szt, czyli zjedzone 1/2 jajka itd.
Więc trzeba planować
Grażynko wczorajsza kolacja to ryż na sypko z gotowaną na parze marchewką i pieczarkami + sos: cebula i 2 pomidory z puszki. Do tego 2 kiszone ogórki; wszystko posypane zieloną pietruszką i bazylią z doniczki; do tego zielona herbata
A dzisiaj porcja sałatki Taty Ali
czyli buraki, marchewka, ziemniaki ugotowane jak na sałatkę jarzynową i w kosteczkę (lub kawałeczki w TM  
+kiszona kapusta, kiszony ogóerk, cebulka + czerwona fasola z puszki =doprawione estragonem, cząbrem z doniczki(tzn.świeżym), pieprzem i oliwa z oliwek
A Ty, Grażynko też zaczynasz dietę? Ja na razie jej tak bardzo nie przestrzegam ale w obecności Kasi nie prowokuję niczym "niedozwolonym" Ale jabłko na czczo to super pomysł
zresztą warzywa z oliwą też
Alu dziękuję
Elu, no wiesz, jak możesz - dziecko niepełnoletnie, a Ty jej kolację z kochankiem fundujesz?
Elu - ryż to węglowodany, nigdy na kolację, na kolację zawsze proteiny
Grażynko - wzajemnie
Ojeju!!! Co ja narobiłam
Tzn, że zamiast ryżu znów mięso? Było na obiad
Czy może jajka?
Trochę czasu minie zanim to opanuję
A ta dzisiejsza kolacja może być???
Elu - nie dajcie się zwariować, nie wszystko od razu
Sałatka na kolację niekoniecznie, głodna będzie i zacznie podjadać, najpierw niech reszta rodzinki poje, a jej daj jutro do szkoły - fajnie się je i mało zachodu.
Możesz zrobić jej jajka - a lepiej jedno całe jajko + jedno białko i duuuuuużo warzyw.
Ja założyłam nowy zeszyt i wszystko notuję
co wolno, a co nie. Zaczełam od podstawowej wiedzy i nazwałam po 'imieniu" meża i kochanka
Największy problem miałam z kochankiem
Elu ja dopiero się wdrażam,więc jeszcze diety nie stosuję na 100%, ale już wiem ,że jak robię rybę w galarecie nie wolno dodać zielonego groszku !!!!!! Dzisiaj zrobiłam farsz : ugotowałam soczewice zielone, udusiłam cebulę na oleju i pieczarki ,wymieszałam wszystko razem i gotowy.
Usmażyłam naleśniki ,posmarowalam farszem,surówka z kiszonej kapusty i był obiad. Ffarszu mam dużo, więc jutro na obiad ugotuję kapustę kiszoną i wymieszam z farszem, bardzo lubię taki zestaw
Z tym farszem robię też pierogi wg przepisu Kamci-pycha
Elu dzisiejszą kolację wpisuję do zeszytu
Dziekuję
Grażynko podziwiam Cię za to prowadzenie zeszytów Bardzo mi to przypomina moją Mamusię, ona była w zeszłym roku na kursie komputerowym, żeby nauczyć się korzystać z komputera i internetu
A kilka lat temu nie chciała słyszeć o telefonie komórkowym
Teraz pisze smsy do wnuczków i śmiga po internecie
Wysyła nam linki do ciekawych i wartościowych artykułów
Kochana Mamusia, dobrze, że nie spoczywa na laurach, tylko cały czas chce się uczyć... Ale drukarki też nie ma, więc prowadzi zeszyty
i mówi, że to dobra gimnastyka dla ręki
Alu, najbardziej wariuje Kasia -ze szczęście Rozpiera ją energia i dziś na próbę śpiewu w kościele pojechałała na rowerze.
Dobrze Alu, że zajrzałam tu przed wymieszaniem całej tej sałatki
Szybciutko ugotowałam jajka, dodałam część warzyw ugotowanych do tej sałatki, czyli: buraczki, marchew, kiszonego ogórka i trochę kiszonej kapusty, do tego zioła i oliwa i kolacja dla Kasi gotowa
Jak wróciła z próby, to wszystko zjadła
Niestety nie dla mnie taki sposòb odzywiania Wielu rzeczy nie moge jesc wcale, a kiszone i fasola na kolacje, pewnie bym sie w szpitalu znalazla
Ciezkie
Owoc na czczo znowu zaczelam jesc, jak kiedys, narobilyscie mi ochoty
Reszta musi zostac, jak jest ...
Verciu jeden może a drugi nie, ważne żeby znać swój organizm i wiedzieć na co jak reaguje. Ja uważam, że do tej pory też odżywiałam się zdrowymi produktami; tylko mieszałam je na prawo i lewo Przez jakiś czas będę te zasady stosowała -Kasia chce wszystko już a ja tak po malutku
A jak się okaże, że tak jedząc czujemy się lepiej, to zostanę przy tym sposobie i tyko od czasu do czasu zrobię porządny, niedzielny obiad z ziemniakami (najlepiej pieczonymi w piekarniku z tymiankiem i oliwą) a do tego bukiet suróweczek i schabowy w panierce
Moi panowie uważają, że to dopiero jest obiad. Marcin czesm na widok dużej ilości warzyw mówi: "a co to ja krowa jestem, żeby tyle zielonego jeść"
Oni to tylko mięso i mięso
Elu - nie dajcie się zwariować, nie wszystko od razu
Chyba mnie też poniosło W lodówce mam 3 zestawy:
1. ryż + marchew, pieczarki, cebula, kiszony ogóek
2. soczewica z marchewką, cebulą i pomidorami
3. sałatko Twojego taty -pełny skład
I jak ja mamto teraz podzielić, żeby nic się nie "gryzło"?
Jutro na I śniadanie chleb z masłem; II śniadanie -jabłko; a na obiad który zestaw??? na podwieczorek zaplanowany kalafior
Kupiłam dziś rabarbar i jutro upiekę tartę z rabarbarem Myślę, że Kasia nie wytrzyma i jak wróci to zje kawałek
Ale tak, jak pisałaś miło też ma być, więc od czasu do czasu...
Dobrej nocy
zapomniałam dodać, że oprócz ww zestawów mam jeszcze uparowaną pierś z indyka (w osobnym pojemniku). I moje pytanie: do którego zestwu ją dodać???
Niestety nie dla mnie taki sposòb odzywiania
Wielu rzeczy nie moge jesc wcale, a kiszone i fasola na kolacje, pewnie bym sie w szpitalu znalazla
Ciezkie
Owoc na czczo znowu zaczelam jesc, jak kiedys, narobilyscie mi ochoty
Reszta musi zostac, jak jest ...
![]()
Veroniko - nigdzie nie podawałam tzw. "produkty zalecane" ani "produkty zakazane", każdy je to co lubi i to co może
. Fasola na kolację niedozwolona
, przecież to węglowodany, a na kolację zawsze proteiny. Ale co ja mam odpowiedzieć Eli na pytanie, czy może jeść - no, jeżeli ma ochotę to może - bo nie chodzi o to, żeby ktoś się stresował, tylko żeby "załapał", które produkty to węglowodany, a które to proteiny. Za jakiś czas będzie się z tego śmiała - bo chce za szybko, na już, a przecież do tej pory jadła inaczej i nic się nie stanie jak jeszcze trochę poje "misz-masz", co mam dziewczynę niepotrzebnie stresować
Chyba mnie też poniosło
W lodówce mam 3 zestawy:
1. ryż + marchew, pieczarki, cebula, kiszony ogóek
2. soczewica z marchewką, cebulą i pomidorami
3. sałatko Twojego taty -pełny skład
![]()
I jak ja mamto teraz podzielić, żeby nic się nie "gryzło"?
Jutro na I śniadanie chleb z masłem; II śniadanie -jabłko; a na obiad który zestaw??? na podwieczorek zaplanowany kalafior
Kupiłam dziś rabarbar i jutro upiekę tartę z rabarbarem
Myślę, że Kasia nie wytrzyma i jak wróci to zje kawałek
Ale tak, jak pisałaś miło też ma być, więc od czasu do czasu...
![]()
Dobrej nocy
![]()
Elu - akurat te trzy zestawy możesz łączyć jak chcesz, bo ryż, soczewica i fasolka w sałatce to są węglowodany, które możesz nawet ze sobą zmieszać i w dowolnej konfiguracji podać na obiad. Węglowodany jemy na obiad.
Oczywiście, że może jeść tartę - to jest dziecko, ma inny metabolizm i nie stosuj wobec niej żadnych ograniczeń - wystarczy, jeżeli będzie jadła regularnie i nie będzie łaczyła węglowodanów z proteinami - i osiągnie "swoją" wagę.
Ja bym z tych produktów zrobiła:
1/ kotlety: soczewicę + ryż + bułkę tartą + przesmażoną cebulkę + zielenina (pietruszka i co tam ktoś ma pod ręką i lubi) , przesmażone pieczarki, sól, pieprz i co kto dodaje - wymieszała w TM, zrobić z tego kotleciki, panierować w bułce tartej wymieszanej z mąką pszenną i usmażyć.
Do tego proponuję sos:
0,5 kg marchwi starkowanej na tarce do buraków,
0,5 kg cebuli pokrojonej w piórka
przecier pomidorowy
Na oliwie smażymy marchew (tak, żeby troszkę zaczęła się gdzieniegdzie przyrumieniać), przerzucamy ją do TM, a na tej patelni smażymy cebulę i dodajemy do marchwi. 0,5 litra wody doprawiamy przyprawą warzywną, solą i pieprzem, dodajemy przecier pomidorowy (wg własnych upodobań), zalewamy tym marchew z cebulą i 100 stopni, obroty wsteczne, 15 min. - mamy gęsty sos do kotletów. Sos ma być w miarę gęsty, nie wodnisty.
Do tego jakąś surówkę, albo kapustę , albo właśnie sałatkę.
TO SĄ WĘGLOWODANY - czyli OBIAD.
zapomniałam dodać, że oprócz ww zestawów mam jeszcze uparowaną pierś z indyka (w osobnym pojemniku). I moje pytanie: do którego zestwu ją dodać???
Elu - do żadnego Kochanie - indyk to mięso, a mięso to proteiny i jemy je z warzywami - na kolację.
A jak robisz indyka? Nie jest za suchy ?
A jak się okaże, że tak jedząc czujemy się lepiej, to zostanę przy tym sposobie i tyko od czasu do czasu zrobię porządny, niedzielny obiad
Ja zawsze powtarzam, że zdrowo jem od poniedziałku do piątku - a w sobotę i w niedzielę - rozpusta (każdy "grzeszy" wg możliwości , a w pewnym wieku to już za duzego wyboru w "szaleństwach" nie ma
)
zapomniałam dodać, że oprócz ww zestawów mam jeszcze uparowaną pierś z indyka (w osobnym pojemniku). I moje pytanie: do którego zestwu ją dodać???
Elu - do żadnego
Kochanie - indyk to mięso, a mięso to proteiny i jemy je z warzywami - na kolację.
A jak robisz indyka? Nie jest za suchy ?
Alu, dzięki Wychodzi na to, że jestem zwariowaną mamuśką
widząc radość mojego dziecka z wyników na wadze, chciałabym jej pomóc na miarę swoich możliwości... Ale jak przez prawie 50 lat człowiek jadł "misz-masz" to się w ciągu tygodnia nie przestawi
Bardzo Cię proszę zwracaj mi uwagę na niezgodności s tą zasadą.
Miałam napisać błędy ale Ty tak łagodnie podchodzisz do tego... zupełnie inaczej niż na tamtym forum
Czytając Twój wątek nie raz zaplułam ekran ze śmiechu
A przez białka jajek śmiałam się chyba przez pół dnia
-dzięki za taki masaż brzuszka
Alu pomysł na wspaniały sos jest ok, tylko proszę podaj ilość cebuli
Już poprawione (jak człowiek już niedowidzi, to i same zera mu nie przeszkadzają
).
Dzięki Haniu
Alu dzięki za podpowiedź Jak to dobrze, że mam się czego uczyć
mózg mi nie zesztywnieje na starość
A na dodatek uczę się od życzliwej osoby, która to wszystko już przerobiła i pomogła niejednemu
Dzięki, jak powyżeramy, to co wyprodukowałam do tej pory (w jakimś szale
) to zrobię danie, które proponujesz. Myślę, że trzeba się było upierać przy rozpoczęciu tej diety w lato, jak jest warzyw dużo i świeżych... A tak zamrażarka popsuta, to swoich mrożonek w tym roku nie mam, w sklepie też coraz trudniej dostać mrożonego brokuła -wczoraj obiechałam 3 biedronki i... -nie ma. Dlatego teraz jedziemy głównie na marchwi, burakach i pieczarkach. W słoikach jest jeszcze trochę kiszonych ogórków i 3 słoje mamusinej kapusty kiszonej.
Elu - na tamtym forum wątek miał zupełnie inny charakter, bo został stworzony dla jednej osoby, którą znałam już od dłuższego czasu (wirtualnie) i konwencja "pół żartem, pół serio" z młoteczkiem nam odpowiadała. A że to forum publiczne i dochodziły inne osoby - to wyszło to, co wyszło. Poza tym to ogromne forum, różni ludzie - każdy z tendencją do "targowania się" .
Trzeba było trzymać dyscyplinę
(oczywiście żart), przecież ja nikogo nie zapraszałam, każdy sam przychodził do wątku, na własną odpowiedzialność
Jeżeli udało mi się Cię rozśmieszyć, to cel został osiągnięty, bo to miało być "z jajem" (wirtualny młotek jeszcze nikomu krzywdy nie zrobił
)
Filet z indyka lub kurczaka "marynuję" Kroję w kosteczkę lub paseczki, i dodaję do marynaty: oliwa, ocet jabłkowy (własny), sos sojowy, łyżka musztardy, pieprz, swojska "wegeta", trochę cury... i co akurat jest pod ręką
Wymieszam wszystko i tak stoi w lodówce 1-2 godziny lub całą noc. A potem na Varomę z warzywami a w naczyniu cebulka, pomidor +mąka ryżowa na sos.
Myślę, że trzeba się było upierać przy rozpoczęciu tej diety w lato, jak jest warzyw dużo i świeżych...
Byłoby to samo Kochanie - mnie to zajęło 3 lata, żeby wiedzić co z czym i dlaczego. Nie stresuj się
Za całą resztę