witaj, dzięki wielkie. Stwierdziłam, że najlepiej będzie samodzielnie zrobić prostą tabelę i przyklic w kuchni. Proszę rzuć okiem czy czegos nie pomyliłam. A jadłospis dostosuje do zasad. Jedynie nie wiem co z mężem zrobię bo muszę jakoś zastąpić mięso rybę a na dodatek ma problemy z trzustka, no chyba będzie jaja jadl. Mleko, nabiał na razie za tłuste.
Forum Kokolidek odpowiada
Alu, na razie staram się wbić sobie do głowy te zasady, a zwłaszca odróżnienie co jest co (proteiny, węglowodany) i powoli je stosować. Chce jeszcze przeczytać to forum ogrodnicze, zwlascza przepisy dla odchudzających się. I wtedy opracuje jadłospis, ustale dzień "start" i będę się go trzymać. Do tego zastanawiam się czy nie kupić takich termosów utrzymujących ciepło bo największy problem jest włąśnie poza domem. Jak gdzieś jedziemy to potem człowiek taki głodny, ze wszystko by jadł i to jest najgorsze. Musze się zorganizowac z tym, tym bardziej, ze w przyszym tygodniu chciałąbym zaczać. Postanowiłam sobie, ze przez ten weekend zrobię jadłospis ( i jakbyś mogłą rzucić na niego okiem byłoby super) i potem zaukupy i wdrażanie.
Ja właśnie chcę schudnac ok 10kg, no maż trochę więcej bo ok 25kg. Ale nie chcę i nie moge być głodna bo potem szaleje organizm i organy.
Byłąbym wdzięczna gdys była moim nadzorcą-doradzą. Widzę to tak, ze co jakiś czas zdam Ci relację i wypowiesz się na ten temat.
Pozdrawiam.
Grażko - spokojnie. To są zasady, które chcesz wprowadzić w kuchni, a nie rewolucja.
Po kolei - na forum ogrodniczym dziewczyny wstawiały tygodniowe jadłospisy, więc mogą być inspiracją. Oczywiście tam jest przewaga posiłków proteinowych, ale są i węglowodanowe. Tutaj masz wątek z przepisami http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/44-kulinaria/10710-kokoli…
Duża ilość protein powoduje szybszą utratę wagi, bo organizm zużywa więcej energii na ich strawienie. Ale ... jest to duże obciążenie dla organizmu, dlatego nie można stosować takiej diety dłużej niż 6 tygodni.
Jedząc posilki węglowodanowe też się chudnie, tylko wolniej. Natomiast organizm jest mniej obciążony. Potrzebna do prawidłowego funkcjonowania ilość protein znajduje się też w strączkowych, w zbożach i owocach, więc bez mięsa też można jeść zdrowo.
Zupa to też posiłek - przecież są w niej warzywa i albo węglowodany, albo proteiny.
W czym problem z zabraniem ze sobą obiadu. Nie wiem dlaczego każdy uważa, że obiad musi być gorący. Często ktoś mi zagląda przez ramię, jak jem obiad. Zabieram ze sobą np. dwie papryki faszerowane. Nie muszą być gorące, wystarczy, że nie są zimne.
Nie wprowadzaj zasad "od godziny zero".
Zacznij od śniadań, I i II oraz podwieczorków. A obady i kolacje - opanuj sztukę gotowania. Bo wiele potraw znasz i gotujesz - np leczo, fasolkę po bretońsku, wszystkie zupy. Tobie jest i tak dużo łatwiej, bo u Ciebie nie króluje schabowy z ziemniakami.
Na razie postaraj się spisać wszystko co gotowałaś w ciągu ostatniego tygodnia i poszukaj błędów, które popełniałaś.
Powodzenia.
Dzięki za inspiracje.
Mam właśnie osobno skopiowane Twoje przepisy i indeks weglowodanowy, zeby łątwiej rozróżniać je od warzyw. Na wtorek planuje sałatkę Taty Ali, bo jedziemy na cały dzień, ale zrobie dwie wersję: jak w przepisie dla siebie i bez fasoli i kiszonek dla męża (trzustka) ale z ryżem.
A niestety na forum ogrodniczym jadłospisy od dziewczyn i Twoje uwagi są chyba wymoderowane.
Mój błąd to "trójkaty" i łączenie protein z węglowodanami, owoce po posiłku, zbyt późna kolacja. Ale widzę, ze nie da się tego zrobić tak od razu, najtrudniej mi to rozłaczyć. Na arzie uczę się sztuki rozłaczania W i P - idzie mi to najtrudniej. Ale dobrze, ze można węglowodanowe obiady cześciej bo będzie mi łatwiej.
Jutro rano sie ważę i zapisuję to. Dobrze, ze zaczyna się lato to i więcej ruchu tez będę mieć.
Dzięki wielkie.
przepisy i jadłospisy nie są wymoderowane, są niestety ukryte dla niezarejestrowanych (jak chcesz je widzieć to chyba musisz się tam zarejestrować)
Witaj
Wygląda to u mnie tak, że na razie jemy śniadania i II śniadania. Ja z obiadem nie moge się oprzeć kaszy czy ziemniaczkom z pary niestety tu dziala przyzwyczajenie. Ale obiecałam sobie ze w tym tygodniu to u siebie rozdziele. Mąż nie je ryb czy mięsa więc się ttrzyma rozdzielnosci . Natomiast kolacja to dla mnie nowość jeść proteiny o tej porze i czuję ciężki brzuch. Tyle obsarwacji. Spróbuję na kolację warzywa same lub z rybka a mięso tylko na obiad. Dałam sobie jeszcze ten tydzień na obserwację.
Pozdrawiam.
Najważniejsze to rozpocząć stosowanie zasad we własnym rytmie.
Nie rozumiem dlaczego masz ciężki brzuch. Ile mięsa zjadasz? Nie powinno być go więcej jak 150 g surowego.
Grażko - pomyliłam link do przepisów, oto on: http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/44-kulinaria/10662-przepi…
Alu, ja też chciałam podejrzeć i po wklejeniu Twojego linka, strona się otworzyła, ale z komunikatem: Wpis usunięty z bazy, nie ma do niego dostępu
Gabrysiu - jak kopiowałam link to wątek jeszcze był
Pożyjemy - zobaczymy czy to "czynnik ludzki" czy jakaś kolejna awaria systemu.
Alu, wszędzie są moderatorzy- skuteczni.
Nie wiem jakie tam były przepisy bo link mam nieaktywny ale jeżeli przepisy kokolidka na dania wg zasad to mam je skopiowane w Wordzie i moge wysłać.
Diety na razie nie umiem utrzymać.za dużo mieszam.
Grażko jeżeli możesz to wyślij mi na e-maila. Postaram się przerobić je na TM.
Wstaw swój jadłospis to skoryguję.
Wątek się znalazł
Przepisy wysłałam
Diety, no nie trzymam. Dzisiejszy jadłospis
śniadanie
zwykły chlebek, masło, jajko gotowane, pomidor, rzodkiewka, szczypiorek - 1,5 kromki, kawa i rumianek
Ii śniadanie
kawa zmlekiem ;(
obiad
ryba parowana, warzywa parowane (brokół, marcher kalafior) polane oliwą i posolone
mąż zamaist ryby kasza orkiszowa 100gr a dziecko to co ja.
podwieczorek
tarta z jabłkami z TM (pyyyycha) ochota na słodkie wzieła górę plus lampka wina wytrawnego białęgo
kolacja
dwie małe kanapki z brusieta ( pomidory z karczohami w oleju) z biedronku (pyyycha)
Oczywiście pijemy teraz kompot niesłodzony z rabarbaru i jabłęk plus pare ziaren żurawiny.
JUTRO
śnidanie
pomidor, rzodkiew, masło, bagietka, szczypior, kawa i rumianek
II śniadanie
koktajl ananas, melon, jabłko, troche granatu
obiad
szparagi gotowne polane oliwą, nowe ziemniaczki parowane w łupinach lub
wołowina z warzywami (cukinia,pomidor, cebula, czosnek niedzwiedzi)
maż szpinak z sosem pomidorowym i makaron albo kasza
dziecko zje pewno to co ja tylko z makaronem
podwieczorek
chyba znowu tarta z jabłkami była rewelacyjna- mało ciasta, miękkie jabłka, dodałam cynamon
kolacja i tu ja ponosze porażkę bo jem wszytsko jak leci ale pewno zostanie mi z obiadu mieso z warzywami.
Mąż też niestety je na kolacje dużo i nie umiemy tego zwalczyc.
Tak mniej więcej to wygląda, bazuje na sezonowych warzywach, unikam cieżkich jak cebula, groch, fasola (trzustka męża). Na plus to zrezygnowalismy z nabiału, serów i staram sie nie łączyc protein, węglowodanów i warzyw razem na talerzu. W tygodniu czesto surówka Heleny na śniadanie, szalejemy w weekend W tygodniu już żadnej tarty czy słodkości nie ma, śniadanie to surówka Heleny lub kanapki z pomidorem, ogórkiem. Chaotycznie to napisałam. Zważyłam sie, moja waga wyjściowa to 63-64 kg. przy wzroście 158cm, zobaczymy za jakiś czas.
P.S. "wzrost w kapeluszu"
Link do przepisów mi działa ale to te, które wcześniej skopiowałam.
gotowych przypraw juz od dawna nie używam, teraz mam bulion warzywny z TM a przedtem mieszankę gotową natural z wegety lub kucharka. Kucharek moim zdaniem lepszy, mniej słony.
Dzis weszłam spokojnie do spódnicy w którą ledwo się wbijalam miesiąc temu. Huuurrraaa!
Czyli, że coś drgnęło
dokładnie tak
Zmotywowało mnie, i dalej pilnuje rozdzielności potraw. A przecież krótko to dopiero robię, tydzień, moze dwa. Ale teraz już też nie biesiadujemy tak wieczorami. Troszkę żeby nie być głodnym.
Pamietaj, że nie powinno się jeść "troszkę", najadać się trzeba "po kokardkę". Istotne jest zachowanie proporcji na talerzu: 1/4 węglowodany lub proteiny a 3/4 warzywa.
Jak będziesz jadła troszkę to organizm poczuje się zagrożony i zacznie magazynować. To jest mechanizm efektu jo-jo.
Powodzenia.
W każdym razie schudłam, nie wiem jak ale tak jak pisałam swobodnie weszłąm w spódnicę i nawet ostatnio bluzkę, która jeszcze niedawno była bardzo upięta na mnie, zwłaszcza w okolicach ramion, biustu i brzucha a teraz jest OK.
Te proporcje mi umknęły, jadłam mniej warzyw. Dziś duuużo warzyw gotowanych i parowanych i do tego ryba oraz kotlety sojowe w marynacie z piekarnika. Pierwszy raz je robie, zobaczymy jak wyjdą.
Pozdrawiam cieplutko.
Grażko - chudniesz, bo przestałaś się truć. Pisząc obrazowo - gdy jadłaś mięso z ziemniakami żaden z tych produktów nie był strawiony jak należy, bo potrzebowały innego środowiska w przewodzie pokarmowym. W związku z powyższym tkwiły tam, aż się zaczną rozkladać i organizm "przpchnął je" do wyjścia. W tak zwanym międzyczase odkładał produkt uboczny, czyli toksyny, które "unieszkodliwiał" w ramach samoobrony otoczką tłuszczu. Kiedy stosujesz dietę rozdzielną wszystko jest trawione i wydalane zgodnie z tym, jak jesteśmy przystosowani. Trawienie też jest pracą, do wykonania której potrzebna jest energia - dzięki temu chudniesz.
Wytrwałości życzę. Nic nie piszesz o samopoczuciu, energii, braku rozdrażnienia. Zwróć na to uwagę.
Alu, jeżeli chodzi o samopoczucie to czuje się rewelacyjnie, zaskakująco dobrze. Nie jestem specjalnie rozdrażniona a samopoczucie naprawdę wręcz super. Dawno nie miałąm już takiego powera i energii. Przyznam szczerze, że nie połączyłąm tego ze zmianą sposobu odżywiania ale teraz myślę, ze to jest to. I maż też dobrze się czuje i nawet dość dobrze regeneruje się mu ta trzustka.
Przyznam Ci, ze najbardziej się bałam, ze jak nie zrobie na obiad ziemniaków, ryżu, kaszy lub innych węglowodanów i nie połącze tego z rybą ( dużo jem ryb, mięsa zdecydowanie mniej), mięsem lub i sojowymi kotletami albo innymi plus jeszcze jakaś sałatka to będę zwyczajnie głodna. Ale widze, ze byłam w ogromnym błędzie. Od paru dni jemy duuuużo warzyw gotowanych, parowanych z jakimiś proteinami albo ryż czy quinoa z warzywami. Robię miskę takiej sałatki z droszkiem, zielonym ogórkiem, pomidor, estragon, lubczyk, pieprz ziołowy, oliwa do tego gotowane szparagi czy brokół. I jesteśmy najedzeni. A na śniadanie surówka Heleny, jedynie w weekend trochę szalejemy, dziś były pasty jajeczne, jedna z rzodkiewką a druga z serem. Moja waga stoi, ale ja jestem mniejsza. Naprawde weszłąm w rzeczy, które już myslałam, ze pójdą na odstrzał i było mi żal a tu taka niespodzianka miła
Natomiast samopoczucie i właśnie poczucie takiej energii, powera jest REWELACYJNE. Ja nie zwróciłam uwagi na to wcześniej, jedynie się dziwiłam, ze tak świetnie się czuję.
Grażko jak postępy?
waga stoi. Ale troszkę byłam chora i bardzo się bałam ze stracę apetyt, więc jadłam wszystko na co tylko miałam ochotę. Więc się cieszę ze nie schudłam. Tak to u mnie wygląda.
Mam nadzieję, że zdrowie już OK, czego życzę
Właśnie wróciłam ze zdrowotnych wojaży. Nic nie jest proste, jeszcze muszę powalczyć ale ważne że jest nadzieja.
To właśnie robię od paru dni, tylko w ogródku. I gotuję różne pyszne, szybkie potrawy. Staram się nie łączyć produktów. ... Poza tym jest tyle pysznych rzeczy, którym ciężko sie oprzeć a życie takie nieprzewidywalne.....
Ważne, że waga nie idzie do góry..... a moze jeszcze spadnie....
Alu pozdrawiam.
ktoś może ma jakieś nowe przepisy, bądź stare, ale jare no, nie nie dietetyczne
ktoś może ma jakieś nowe przepisy, bądź stare, ale jare no, nie nie dietetyczne